<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>MOJA SZUFLADA</title>
    <link>http://mojaszuflada.blox.pl/html</link>
    <description>Właściwie to powinno być: MOJA WALIZKA...</description>
    <lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 16:33:27 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>PIENINY (3) &amp;#8211; MAŁE PIENINY</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/PIENINY-3-8211-MALE-PIENINY.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Prognoza pogody nie była optymistyczna. Miał padać deszcz, najpierw przelotny, a po południu ciągły, momentami intensywny. W takim przy[padku nie bardzo jest sens ruszać się w góry. Tylko po to, by jeśli nie przemoknąć, to utytłać się w błocie?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Poranek potwierdził nasze obawy. Padało. Poszliśmy więc niczym rasowi kuracjusze do inhalatorium, gdzie odbyliśmy dwudziestominutową inhalację górnych dróg oddechowych oparami roztworu soli bocheńskiej. Zdrowsi i gotowi mniej się zasapać poszliśmy następnie do pijalni wód. Mieści się ona odrestaurowanym niedawno budynku przy piekniejącym z dnia na dzień Placu Dietla. Ten zakątek Szczawnicy wygląda niczym przeniesiony wprost z XIX-wiecznych widokówek.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/jZOfljm9MirUcVkBHB.jpg" alt="Pieniny 60" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Ponieważ zanim wypiliśmy wodę przestało na padać, postanowiliśmy zaryzykować wypad w Małe Pieniny. Aby zyskać na czasie wjechaliśmy kolejką na Palenicę, a dalej już normalnie, pieszo w kierunku granicy i wiodącym wzdłuż niej niebieskim szlakiem na wschód. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/1tuaWYHpcbICkhEKfB.jpg" alt="Pieniny 77" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Małe Pieniny to obszar gdzie przenikają się krajobrazy sąsiednich Beskidów oraz Pienin. Łagodne zbocza porośnięte lasem albo z rozległymi halami z jednej strony, a wyrastające nagle tu i ówdzie strome  wapienne skały z drugiej. Było mokro i ślisko, więc wspinaczka, a zwłaszcza schodzenie stromymi zboczami po kamieniach nie należały do przyjemności. Trzeba bylo wciąż uważać by nie zjechać parę metrów na dół na tyłku. Nie wiadomo co bardziej zdradliwe: gładka, mokra powierzchnia kamieni, czy glina śliska jak diabli. Bo, że stąpanie po obślizłych korzeniach gwarantowało wywrotkę, wiedzieliśmy doskonale.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/OaEH3bD38arlaQQTKX.jpg" alt="Pieniny 65" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Na szczęście po kamieniach na samym początku dalsza droga przebiegała w iście beskidzkich krajobrazach. Nawet pomimo siąpiącego deszczu szło się przyjemnie. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/MGlF0yI4K1Vnvp2mGB.jpg" alt="Pieniny 62" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Gdzieś z prawej od słowackiej strony usłyszeliśmy dzwoneczki owiec. Odruchowo zaczęliśmy rozglądać się w tamtym kierunku, lecz z zza pagórka wybiegło... pięć psów pasterskich. Biegły ku nam chyżo w niewiadomych zamiarach. Zatrzymaliśmy się więc by ich nie prowokować . Na szczęście okazało się, że owczarki spragnione były po prostu zwykłego pogłaskania i raz zaznawszy tej przyjemności nie zamierzały nas opuszczać. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/ajf4ZfczkP9r0LucYB.jpg" alt="Pieniny 63" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Na nic zdało się nawoływanie juhasa (bo owieczki w końcu się pojawiły). Psy najwyraźniej wolały nasze towarzystwo. W końcu, gdy nawoływanie pasterza zaczynało kipieć złością, niechętnie wróciły do stada.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/yxWFqnYegU1hH65RxB.jpg" alt="Pieniny 64" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zbliżaliśmy się powoli do Wysokiej &amp;#8211; najwyższego szczytu Pienin (1050 m.n.p.m.) i znów zaczęły się skałki oraz kamienie. Zbocza momentalnie stały się bardzo strome, a różnica poziomów znaczna. I znów trzeba było się wspinać. Na śliskim podłożu podchodzenie pod górę nie było fajne. Stromizna była tak duża, że przy fałszywym ruchu spokojnie można było zjechać po glinie i kamieniach kilka metrów. Najgorsze jednak, że wchodzilismy jedynie po to, aby potesm stamtąd zejść. Nie ma lepszego momentu na służbowy telefon jak właśnie wtedy. Czekałem więc na Romka, by pogadał, bo i on czasem czekał na mnie. Ech gdzież ten świat bez telefonów komórkowych... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/Bo7EH9T0Fdtdw3nteB.jpg" alt="Pieniny 66" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zejście z Wysokiej podczas deszczu jest beznadziejne. Ścieżka, dawniej wzmocniona kamieniami i poręczami teraz jest zdewastowana. To co kiedyś miało służyć pomocą, teraz samo w sobie jest niebezpieczne. Schodziliśmy obok ścieżki, a gdy skończył się las, po trawie, po czyjejś łące. Kiedy zrobiło się mniej stromo, mogliśmy nasycić oczy intensywną zielenią hal. Taka świeża zieleń to chyba tylko w maju.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/OiFZHGix30zZty9IAB.jpg" alt="Pieniny 67" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Następnie krętą ścieąką ruszylismy w stronę widocznego w oddali Wąwozu Homole.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/allXc133YRiLx6BoBX.jpg" alt="Pieniny 68" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Nie byłem tam już z dwadzieścia lat. Zmiana, jaka najbardziej rzuca się w oczy, to metalowe schody z poręczami zainstalowane w górnych partiach. Wzbudzały moje mieszane uczucia. Z jednej strony błogosławiłem je w taką pogodę, ale z drugiej trudno nie uznać ich za szpecenie krajobrazu. Raz jeszcze powtarzam, że nie ma obowiązku chodzenia w góry. Ci, którzy nie czuja się na siłach nie muszą wchodzić hen wysoko. Mi lęk wysokosci nie pozwala pchać się na Orlą Perć, lecz wcale nie oczekuję z tego powodu, by dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego budowała dla takich jak ja specjalne pomosty. Może i Wąwóz Homole należało zostawić w spokoju, dbając przede wszystkim o jakość istniejących, naturalnych ścieżek?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/nDDaHk50uCiZd9rGCX.jpg" alt="Pieniny 69" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Wraz z potokiem wijącym się pomiędzy ścianami wąwozu przemieszczaliśmy się powoli ku jego wylotowi od dołu we wsi Jaworki. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/hkeZPhbelUn15KuI9B.jpg" alt="Pieniny 70" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/CYvcg2cDbQUNG2vJkB.jpg" alt="Pieniny 71a" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/4Ksz6QwrjaUuC2j0wB.jpg" alt="Pieniny 74" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Wąwóz jako rezerwat  zaróśł lasem i krzewami. Wygląda dziś zupełnie inaczej niż na fotografii sprzed 75 lat. W owych czasach służył miejscowym ludziom jako wygodne miejsce do wypasu owiec, które raz tam wpędzone nie mogły się zagubić.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/pouLvLzfFE4l3Q3NiB.jpg" alt="Pieniny 75" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Mi taki niezarośnięty wąwóz podoba się bardziej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Z Jaworek autobusem PKS wróciliśmy do Szczawnicy. Wcześniej rzuciliśmy jeszcze okiem na wystające spośród drzew wieże miejscowego kościółka. Charakterystyczne banie na wieżyczkach przypominają o dawnych mieszkańcach tych ziem: Rusinach z t.zw. Rusi Szlachtowskiej (obszar od Szczawnicy przez Szachtową po Jaworki). Zostali wysiedleni podczas pamiętnej akcji &amp;#8222;Wisła&amp;#8221; (była przeprowadzona w 1947 roku, ale mieszkańców Szlachtowej, Jaworek oraz Białej i Czarnej Wody wysiedlono podczas powtórki akcji w 1950 r.)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/KRO1f4Ly4SMO8ijoAB.jpg" alt="Pieniny 76" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; I to już wszystko. Warto było wyjść w góry, bo deszcz nie okazał się tak intensywny jak zapowiadano. Dzięki temu wykorzystaliśmy w pełni dane nam trzy dni. Środa to powrót na północ, nad Bałtyk.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right;"&gt; W pociągu Kraków &amp;#8211; Warszawa; 16.05.2012; 14:20 LT&amp;#65279;&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/PIENINY-3-8211-MALE-PIENINY.html</guid>
      <pubDate>Wed, 16 May 2012 16:33:27 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>375 TYSIĘCY DZIECI BĘDZIE ZASZCZEPIONYCH</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/S-zczawnica-16052012-0030-LT-65279-Dostalem-dzis.html</link>
      <description>&lt;p&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/unicef_podziekowanie_5.jpg" alt="" data-orig-width="648" data-orig-height="432" data-prev-width="648" data-prev-height="432" data-image-new="1" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Dostałem dziś miły list z UNICEF:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Witam Pana &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; W imieniu Polskiego Komitetu Narodowego UNICEF, pragnę serdecznie podziękować za Pana pomoc w  promocji naszej kampanii &amp;#8222;Faceci Ratują Dzieci&amp;#8221; na rzecz szczepień w Sierra Leone.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; 15 kwietnia zakończyliśmy zbiórkę funduszy i miło mi poinformować Pana, że w wyniku kampanii zebraliśmy  ponad 636 tys. PLN. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu polskich dzieci z 1140 placówek edukacyjnych  biorących udział w projekcie &amp;#8222;Wszystkie Kolory Świata&amp;#8221; pozyskaliśmy dodatkowe środki. Zebrana wspólnie  kwota 1 359 539 PLN pozwoli na zakup ponad 600 tys. dawek szczepionek dla dzieci w Sierra Leone. Dzięki  hojności Polaków, dzieci w tym kraju będą miały szansę na zdrowy start w przyszłość. Pozyskane środki  pozwolą na zrealizowanie kompleksowego programu szczepień i dostarczenie m.in.:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#183; szczepionek przeciwko gruźlicy dla 250 tys. dzieci, &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#183; potrójnych dawek szczepionki przeciw polio dla 125 tys. niemowląt, &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#183; 10 lodówek na baterie słoneczne do przechowywania szczepionek w lokalnych ośrodkach zdrowia. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; W przeciwieństwie do Polski, gdzie mamy powszechny dostęp do rutynowych szczepień, w Sierra Leone aż  60% niemowląt nie jest kompleksowo zaszczepionych. Dzięki wsparciu polskich Darczyńców, sytuacja ta  będzie zmieniać się na lepsze. Do prawidłowego przeprowadzenia szczepień niezbędny jest również sprzęt do  przechowywania szczepionek i utylizowania odpadów, a także przeszkolony personel medyczny. Dlatego  wspierając program szczepień w Sierra Leone, zadbaliśmy także o zapewnienie technicznego i merytorycznego  parcia dla służby zdrowia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Serdecznie dziękuję za Pana wsparcie. Mam nadzieję, że wspólnie zrealizujemy jeszcze wiele projektów, które  przyczynią się do poprawy sytuacji dzieci na świecie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/unicef_podziekowanie_4.JPG.jpg"&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/unicef_podziekowanie_4.JPG.jpg" alt="" data-orig-width="585" data-orig-height="430" data-prev-width="585" data-prev-height="430" data-image-new="1" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Trzysta siedemdziesiąt pięć tysięcy dzieciaków dostało szansę uniknięcia poważnych chorób. Warto było pisać bloga choćby dlatego by móc dołożyć swoją cegiełkę do tego sukcesu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right;"&gt; S zczawnica; 16.05.2012; 00:30 LT&amp;#65279;&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/S-zczawnica-16052012-0030-LT-65279-Dostalem-dzis.html</guid>
      <pubDate>Wed, 16 May 2012 00:55:23 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>PIENINY (2) - TRADYCYJNYM SZLAKIEM</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/PIENINY-2-TRADYCYJNYM-SZLAKIEM.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Na drugi dzień   mieliśmy w planie zaliczenie polskiej części Pienińskiego Parku Narodowego z wejściem na najbardziej znane szczyty t.j. Sokolicę i Trzy Korony, Nie byłem tam chyba od czasów studenckich, więć z przyjemnością powędrowałbym starym, tradycyjnym szlakiem, jak to robilem w owych czasach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/yBKLPgvxNSJPr1OLrX.jpg" alt="Pieniny 55" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Najrozsądniej byłoby zakończyć lub zacząć trasę nad brzegiem Dunajca u podnóża Sokolicy, lecz wymagało to przeprawy łódką z lub do Szczawnicy. Takie usługi są oferowane, lecz poprzedniego dnia idąc na Słowację mijaliśmy miejsce przeprawy dwukrotnie, lecz żadnego  śladu działalności nie zauważylismy. Być może flisak zagości na dobre dopiero w sezonie? Nie chcieliśmy ryzkować, więc zaczęliśmy i zakończyliśmy marsz w Krościenku. Wmagało to pokonania trasy Czertezik &amp;#8211; Sokolica w obydwu kierunkach ale dawało pewność, że wszystko odbedzie się jak trzeba.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Wędrowanie w maju ma tę zaletę, że góry są jeszcze prawie puste. Na początku minęlismy jakąś szkolną wycieczkę, a potem trafiali już tylko pojedyńczy turyści. Jak na pienińskie standardy to prawdziwie pustkowie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Pierwsze widoki zaoferowały nam skały Czertezika.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/520ALb5Ut0cCZUH3kX.jpg" alt="Pieniny 30" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Dunajec z góry wyglądał jak zrebrząca sie wstążka, rzucona bezładnie pośród bajecznie zielone stoki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/OZXiJMtX1bNzYALU8X.jpg" alt="Pieniny 31" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/D1VsAVd7gKVLUSpTFX.jpg" alt="Pieniny 32" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Wyjście na grań było w najwyższej częsci zabezpieczone barierkami po obu stronach, ponieważ skała jest wysoka, a w górnej partii wąska. Opada stromo hen w dół gdzieś w kierunku Dunajca, lecz nie mniej stromo kilkanascie lub kilkadziesiąt metrów po &amp;#8222;wewnętrznej&amp;#8221; stronie. Ta wewnętrzna strona nie robi wrażenia tylko dlatego, że porośnięta jest gęstym lasem, który niweluje lęk wysokości wywołany otwartą przestrzenią. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/lNNB8eq1boVHHPZNWX.jpg" alt="Pieniny 33" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Swoją drogą warto się przyjrzeć rozcapierzonym korzeniom tych drzew, szukających każdej szczeliny wśród skał, by tam zakotwiczyć roślinę. Kolejna lekcja ekspansji życia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/yjTDFCQVTrbip45EZX.jpg" alt="Pieniny 34" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Z Czertezika trzeba było zejść w głęboką przełęcz tylko po to by niemal natychmiast ropocząć podchodzenie na podobną wysokość na Sokolicę. Kiedy już znaleźlismy się przed ostatnim podejściem na szczyt skały, drogę zastąpił nam pobierający myto pracownik parku. Cztery złote upoważniało nas nie tylko na wejście na Sokolicę, lecz także na Trzy Korony (gdzie ma swoje stanowisko inny strażnik) o ile zaliczymy drugi szczyt tego samego dnia. Trzeba przyznać, że widoki warte są wydanych pieniędzy,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/DerpAHtsUyQ1SJ7BiX.jpg" alt="Pieniny 35" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/7jUoRbfZxcBBd8Ao5B.jpg" alt="Pieniny 36" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Oczywiście nie mogłem sobie odmówić przyjemności sfotografowania rosnącej samotnie na szczycie skały sosenki. Tej samej, która znajduje się na niemal wszystkich widokówkach z Pienin. Ona i rozrzucone po mniej reprezentacyjnych miejscach jej siostry są reliktami dawnych pienińskich lasów porastających te tereny w okresie ostatniego zlodowacenia. Ponoć nietóre okazy porastające grań Sokolicy liczą sobie nawet 550 lat i są najstarszymi przedstawicielami sosny zwyczajnej na terenie Polski.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/S0Co4nxq3FB3olwfjB.jpg" alt="Pieniny 38" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zarządziliśmy krótki popas na skale. Zjedliśmy po bananie kontemplując wijący się daleko w dolinie Dunajec.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/3o1MFGYeFewaiVo66X.jpg" alt="Pieniny 39" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Na południowy zachód od nas wyrastały ośnieżone Tatry. Ponoć tego dnia jeszcze sypnęło tam śniegiem. Nic dziwnego. Jesteśmy wszak akurat w okresie Zimnych Ogrodników oraz Zimnej Zośki. Szczyty Tatr skryte w chmurach, a te chmury, gęste i bure rzeczywiście nie wróżą nic dobrego.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/12z6mBAkLxujwP5LHB.jpg" alt="Pieniny 37" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Popas popasem, ale trzeba było się sprężać jeśli mieliśmy zamiar wrócić o rozsądnej porze. Po drodze opowiadałem Romkowi o pewnej babci sprzedającej maślankę i kompot gdzieś w okolicach Polany Wyrobek. W górnych partiach Pienin nie ma schronisk. Turysta wybierający się na całodzienną wędrówkę powinien sam zabrać ze sobą prowiant. W upalne, letnie dni korzystałem jednak nieraz z napojów oferowanych przez tą panią. To było dobre dwadzieścia pięć lat temu jeśli nie więcej. I nagle... deja vu. Nie to niemożliwe... Kobieta sprzedająca kompot i maślankę wciąż siedziała na swojej ławeczce.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/K2fIgyqb32CTWqmEjB.jpg" alt="Pieniny 40" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Kolega właśnie mi o Pani opowiadał - zaczął rozmowę Romek&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Pięćdziesiąty ósmy sezon tutaj właśnie zaczynam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Który?!!!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Pięćdziesiąty ósmy. Zaczęłam po maturze gdy nie dostałam się na studia i tak już zostało. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Próbuję sobie wyobrazić siedzącą naprzeciw nas ani chybi siedemdziesięciokilkuletnią kobietę gdy jako młoda dziewczyna zaczynała pracę tutaj. Całe życie na tej polanie. Każdego dnia wnosić tutaj cały ów majdan. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/S9tVz6NSnCz9rBFNcB.jpg" alt="Pieniny 41" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Kupujemy po oscypku i rozmawiamy dalej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Sama Pani to wszystko wnosi codziennie? Ma Pani jakiś wózek?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Nie nie mam wózka. Wszystko samemu w rękach trzeba przynieść. Teraz pomaga mi córka. A wy skąd jesteście?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Z Pomorza. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Mój brat mieszka w Kołobrzegu, nad samym morzem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Odwiedza go Pani?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Raz byłam, ale to nie dla mnie. Nudno. Ja wolę chdzić po górach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Chodzi Pani jeszcze? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; - Tak ale przed sezonem.  Beskid Wyspowy, Makowski ... W sezonie jestem tutaj.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Co za spotkanie! Ta kobieta to niemalże symbol Pienin. Pięćdziesiąt osiem lat na tym szlaku. Można przyjąć, że niemal każdy turysta chodzący w Pieniny musiał ją widzieć.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Ruszyliśmy dalej w kierunku Przełęczy Szopka i na Trzy Korony. Znów długi marsz pod górę. Pieniny może nie są duże ani rzesadnie wysokie, lecz tutejsze szlaki charakteryzują się licznymi podejściami i zejściami, nierzadko ściśnietymi na niewielkiej odległości. Nie mam już kondycji dwudziestolatka, więc przyznam, że mając już za sobą kilka godzin marszu po takim terenie, końcówkę podejścia na Trzy Korony czułem w nogach bardzo wyraźnie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zmieniło się tu od czasu mojej ostatniej wizyty. Postawiono metalowe pomosty i schody wiodące na szczyt. Uroku górom one nie dodają. Zastanawiają mnie takie ułatwienia. Przecież nie ma obowiązku chodzić po górach. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach to po prostu nie powinien iść. Wyobrażąm sobie te kolejki oczekujące na wejscie na szczyt  w pełni sezonu. My mieliśmy to szczęście, że byliśmy na Trzech Koronach zupełnie sami. Mogliśmy, przegryzając jabłka, w ciszy napwać się widokami.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/A0APNdBY5sRaMMioEB.jpg" alt="Pieniny 42" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Staliśmy na najwyższym wierzchołku Pienin (982 m.n.p.m.). O to zresztą zawsze są spory. Trzy Korony są bowiem istotnie najwyższe w Pieninach Właściwych, lecz pamiętać należy jeszcze o ciągnącym się wzdłuż polsko-słowackiej granicy na południowy wschód od Szczawnicy paśmie Małych Pienin, z najwyższym szczytem Wysoką &amp;#8211; 1050 m.n.p.m, który powinien tak naprawdę dzierżyc palmę pierwszeństwa wywracając do góry nogami wiedzę wbijaną nam z podręczników do geografii w szkołach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Po słowackiej stronie widać było zabudowania Č ervenego Kla š toru. To tam według legendy miał z Trzech Koron dolecieć brat Cyprian. Bliżej, na hali u podnóża góry trwał już wypas owiec.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/da61AgFk9baKxZLMmB.jpg" alt="Pieniny 45" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Z Trzech Koron ruszylismy ku Górze Zamkowej. Na sterczącej wśród innych, niedostępnej skale pobudowano w XIII wieku zamek. Jego fundatorką była Święta Kinga. Był to zamek obronny i właśnie tam w 1287 roku fundatorka wraz z siostrami zakonnymi klasztoru klarysek w Starym Sączu przetrwały najazd Mongołów. Zakonnice chroniły się tam także przed dżumą dziesiątkującą miejscową ludność w połowie XVII wieku. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/bkmY8LIPNALtTqpOzB.jpg" alt="Pieniny 48" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Potem budowla popadłą w ruinę. Na początku XX wieku z pozyskanego na rumowisku budulca powstał domek pustelnika. Podczas pobytu drugiego z nich, w 1949 roku dom spłonął. Obecnie trwają prace konserwatorskie mające na celu zabezpieczenie ruin.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/RICf3VWWJS0iuk8HeX.jpg" alt="Pieniny 49" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; To był ostatni szczyt na trasie wycieczki. Ruszyliśmy szlakiem wokół głębokiego jaru i pośród dzikich krajobrazów powalonych wiekowych drzew dotarlismy na ścieżkę, która w ciągu godziny doprowadziła nas na dół do Krościenka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/OziV5oLDOj1M2KMISB.jpg" alt="Pieniny 51" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Z ogromną przyjemnoscią zapadłem się w samochodowy fotel, kiedy dotarlismy na praking. Najchętniej już bym się z niego nie ruszał do rana.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right;"&gt; Szczawnica; 15.05.2012; 22:20 LT  &amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/PIENINY-2-TRADYCYJNYM-SZLAKIEM.html</guid>
      <pubDate>Tue, 15 May 2012 22:57:32 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>PIENINY (1) - PO SŁOWACKIEJ STRONIE</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/PIENINY-1-PO-SLOWACKIEJ-STRONIE.html</link>
      <description>&lt;p&gt; To jest o tyle ciekawy wyjazd, że do ostatniej chwili nie wiedzielismy gdzie wylądujemy. Pomimo tego, że umówilismy się na maj ponad dwa miesiące temu, i ja, i Romek musieliśmy przekładać termin wyjazdu. Nie mając zaś stuprocentowej pewności nie mogliśmy zarezerwować ani przejazdów (przelotów właściwie), ani noclegów. Ostatecznie ruszyliśmy w sobotni ranek &amp;#8222;gdzieś na południe&amp;#8221; z założeniem, że miejsce potwierdzimy gdy zobaczymy dokąd uda nam się dotzreć. Około dwudziestej drugiej, na stacji benzynowej gdzieś na Zakopiance rezerowałem przez stronę &amp;#8222;Booking.com&amp;#8221; noclegi w Szczawnicy. Dotarliśmy tam przed północą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Rano po sniadaniu wyruszyliśmy na szlak. Na pierwszy dzień zaplanowaliśmy słowacką część Pienińskiego Parku Narodowego. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/rFt2hi762TybfJBxBB.jpg" alt="Pieniny 24" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Ruszyliśmy wzdłuż Dunajca w kierunku granicy. Minęło już parę lat odkąd znaleźliśmy się w Strefie Shengen, a ja wciąż nie mogę sie nadziwić i nacieszyć swobodą podróżowania. Pomimo, że rozglądaliśmy się, nie zorientowalismy się kiedy znaleźlismy się na terytorium naszego sąsiada. Ot, biegnąca obok ścieżka rowerowa nagle zmieniła nawierzchnię, i to chyba wszystko. Żadnych tablic. Zakręt, a za zakrętem przystań flisacka, na której kończą się spływy Dunajcem (bo przeciez nie tylko polscy górale je organizują) i budynek z napisami witającymi w słowackiej części parku narodowego.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Szliśmy w kierunku wsi o nazwie Lesnica &amp;#8211; najbliżej położonej granicy. Wieś jak wieś, niczym specjalnym nas nie zachwyciła, chociaż wśród stawianych bez większego porządku niezbyt urodziwych betonowych domów zachowały się perełki drewnianego budownictwa z odległej już epoki. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/sfjEgUyInv4CNWmS1B.jpg" alt="Pieniny 06" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Co do widoków zaś, już pierwsze metry wiodące u podnóża pionowych skał nagrodziły trudy podrózy poprzedniego dnia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/rAUkHBaCTNLiBEFfYB.jpg" alt="Pieniny 03" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Kiedy wkrótce obejrzeliśmy się do tyłu, naszym oczom ukazała się ściana Sokolicy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/BdWiP56VgptEFjCFVB.jpg" alt="Pieniny 05" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; To jeden z celów naszej wycieczki następnego dnia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Sokolica jeszcze piekniej prezentowała się, kiedy na chwilę wyszło słońce i oświetliło wapienną skałę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/WJFSlaO7fot2jxmpiB.jpg" alt="Pieniny 07" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Z Lesnicy skręcilismy w prawo na szlak wiodący na Pla š ną. Pomimo, że nie poraża ona (jak i całe Pieniny) wysokościami (w tym przypadku raptem 849 m.n.p.m.) to jednak znaczenie ma róznica poziomów i odległość na jakiej musi byc pokonana. Tutaj akurat szliśmy niemalże &amp;#8222;na krechę&amp;#8221; wprost po coraz bardziej stromym zboczu i pod koniec jak zbawienia wyglądaliśmy pojawienia się czerwonego szlaku, który zwiastowałby zmianę trendu i spokojniejszy już marsz grzbietem. Kiedy wreszcie nań wyszliśmy i mogliśmy uspokoić zasapane oddechy, wkrótce w nagrodę otrzymaliśmy piękny widok na ośnieżone jeszcze Tatry.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/5qq2bh3yM8LLEOqUYB.jpg" alt="Pieniny 10" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Tam śnieg, a u nas cała przyroda zdążyła już eksplodować całą gamą soczystych zieleni. Jeszcze trzy - czetry tygodnie temu pąki nieśmiało zwiastowały nadchodzącą wiosnę, lecz wystrczyło kilka cieplejszych dni by wszystko gwałtownie przebudziło się z zimowego letargu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/bJo0rYuLQGgKZCEAfX.jpg" alt="Pieniny 11" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Vapennik był ostatnim wzniesieniem tego grzbietu, który zraz potem zaczął ostro się obniżać.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/xKYfYYppLB7RQjLaLB.jpg" alt="Pieniny 12" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Przed sobą mieliśmy teraz górującą nad okolicą ścianę Trzech Koron (udało się przez teleobiektyw dojrzeć drobne sylwetki ludzkie na szczycie Okrąglicy), a w przeciwnym kierunku majestatyczne Tatry.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/PfZrwozr6rUchlPPjB.jpg" alt="Pieniny 14" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/NBL6vwriPszoFuNQhB.jpg" alt="Pieniny 13" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Wkrótce znaleźliśmy się na dole, w miejscowości Č erveny Klaštor. Swoją nazwę zawdzięcza ona klasztorowi, którego historia sięga XIV wieku. Utrzymujący się z podatków pochodzących z pobliskich dziesięciu wsi zakonnicy żyli tutaj aż do lat osiemdziesiątych XVIII wieku, kiedy to dekretem cesarza został on skasowany, a dobra rozdysponowane pomiędzy kilkuset rodzin przybyłych tu niemieckich kolonistów. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Wśród zakonników najsłynniejszą chyba postacią został brat Cyprian przebywający tu u schyłku istnienia zgromadzenia. Oprócz tradycyjnych zajęć zakonnych oddawał się m.in. botanice i był autorem zielnika opisującego blisko trzysta okazów flory Pienin i Tatr. Ponoć zajmował się także alchemią, a według legend miał skonstruować skrzydła, na których przeleciał z Trzech Koron wprost na dziedziniec klasztoru.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/TdY74BJDgosOabpgzB.jpg" alt="Pieniny 15" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Klasztor niszczał, lecz znów nadchodzą dla niego lepsze czasy ponieważ właśnie poddawany jest renowacji. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zbliżała się piętnasta, więc najwyższy czas by coś zjeść. Uznaliśmy, że nie ma co szukać daleko, skoro w samym klasztorze znajdowała się Karczma Pod Lipami.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Kelnerka zaproponowała nam gulasz z knedlikami. Pamiętam podobne danie z ubiegłorocznej wycieczki do Pragi, więc uznałem to za bardzo dobry pomysł. To, co nam przyniesiono, przeszło najśmielsze oczekiwania. In minus. Nie dość, że w glaszowym sosie pływało zaledwie kilka kawałeczków mięsa, to na dodatek nie dawało się go zjeść. Były to najwyraźniej jakieś okrawki &amp;#8211; głównie żyły i chrząstki. Zjedliśmy więc jedynie knedliki z sosem. Popijaliśmy dobrym piwem, lecz jego smak nie był zasługą tutejszego kucharza. Jeśli czytelnku trafisz kiedyś do Č ervenego Klaštoru, nie daj się skusić banerami zapraszającymi do owej karczmy. Piwa możesz tam się napić, lecz nie zamawiaj jedzenia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/CzGzj2JpqHFM4c3AHB.jpg" alt="Pieniny 16" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Posiliwszy się nieco (he he, posiliwszy) ruszylismy teraz ścieżką wiodącą brzegiem Dunajca by obejrzeć jego przełom z perspektywy piechura, a nie z tratwy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/9bLfp6b4thQrzJhmjX.jpg" alt="Pieniny 25" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/bOaz0K1FTgBYdjdaBX.jpg" alt="Pieniny 17" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Mielismy już w nogach dwanaście kilometrów marszu po górach, a teraz czeało nas osiem ową ścieżką aż do Szczawnicy. I chociaż widoki znów były piękne, to jednak czuliśmy już w nogach dzisiejszy dzień, z zmęczenie potęgowała monotonia ostatniego odcinka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/Lw5aOPH71qxNR9bAMX.jpg" alt="Pieniny 18" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Wędrówkę umilało nam oglądanie żerujacych pstrągów. Było ich tam mnóstwo.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/WxacNJTlhBPVY7eJCB.jpg" alt="Pieniny 23" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/mPCtxhPKNkkVNS7TcB.jpg" alt="Pieniny 20" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zresztą mieliśmy tego dnia okazję sfotografować kilka innych okazów pienińskiej przyrody. Fascynujące były na przykład wyrastające wprost ze skał kwiaty, Niesamowita jest zdolność do kolonizacji. Życie wciska się w najbardziej nieporzyjazne zakamarki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/B7uQeda7zc9SOUgIVB.jpg" alt="Pieniny 19" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; W samej Szczawnicy zaś napotkalismy taką oto jszczurkę:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/clWoegEiuwU0kJWmRB.jpg" alt="Pieniny 01" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; W zdecydowanie przyjemniejszych okolicznościach niż w Č ervenem Klaštorze zjedliśmy kolację (pierogi z jagodami, a potem jeszcze naleśniki ze szpinakiem) i moglismy udać się na jak najbardziej zasłużony odpoczynek.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right;"&gt; Szczawnica; 14.05.2012; 07:20 LT&amp;#65279;&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/PIENINY-1-PO-SLOWACKIEJ-STRONIE.html</guid>
      <pubDate>Mon, 14 May 2012 07:37:37 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>W SZCZECINIE TAKŻE Z ORBISEM</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/W-SZCZECINIE-TAKZE-Z-ORBISEM.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Drugi lot do Szczecina, o którym wspominałem niedawno miał związek także z Grupą Hotelową &amp;#8222;Orbis&amp;#8221;, która ze swoim partnerem, firmą Accor wprowadza nową strategię marek ekonomicznych:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/IBIS_logos_20120508135937.jpg"&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/IBIS_logos_20120508135937.jpg" alt="" data-orig-width="600" data-orig-height="260" data-prev-width="600" data-prev-height="260" data-image-new="1" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Otrzymałem propozycję przetestowania jednego z takich hoteli, co uczyniłem i dzielę się swoimi obserwacjami.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Szczeciński hotel Ibis mięsci się przy ulicy Dworcowej i razem z sąsiadującym hotelem Novotel, bardziej luksusowej marki zarządzanej przez to samo konsorcjum stanowi kompleks oferujacy miejsca noclegowe niemal w samym centrum miasta. Stąd zaledwie kilka minut piechotą na dworzec kolejowy i autobusowy oraz równie krótki spacer do głównych ciągów handlowych Szczecina. Wydaje mi się, że w chwili obecnej lepszym położeniem w grodzie Gryfa może poszczycić się jedynie hotel Radisson.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Mniej podoba mi się sama konstrukcja  budynku, trochę bunkrowata, kontrastująca z ponad stuletnimi kamienicami oraz ceglaną bryłą t.zw. Czerwonego Ratusza.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/JOVSjOPuZdlAB2s3ZB.jpg" alt="Ibis Szczecin 16" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Za to w środku... zostałem mile zaskoczony.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Ponieważ jest to hotel z gatunku ekonomicznych, nie spodziewałem się fajerwerków. I oczywiscie cudów nie było, ale niewielki pokoik schludny i utrzymany w czystości. Pościel nieskazitelnie biała.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/mwr5CeBVdLGOo0EbBB.jpg" alt="Ibis Szczecin 01" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/PCpdLFmoYbCfBbgnnB.jpg" alt="Ibis Szczecin 04" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Połowa sukcesu to zawsze łazienka. Wiekowe, z wżartym brudem sanitariaty, pożółkłe ręczniki mogą zepsuć wrażenie nawet najlepiej wyposażonych pokojów. I tu szczeciński Ibis pokazał się z jak najlepszej strony. W prostej, compactowej łazience białe kafelki są wyłącznie białe, podobnie jak świeżo wyglądające ręczniki. Toaleta i brodzik bez śladów starego brudu w zakamarkach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/Lwx1Bly5Bc5QfG2H6B.jpg" alt="Ibis Szczecin 05" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/sGUbYgamWYubTjfAeX.jpg" alt="Ibis Szczecin 06" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Miłym dopełnieniem są owoce i woda mineralna czekające na gości. O ile woda w większości hoteli jest już standardem to owoce raczej rzadko.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/dg05i2IU4SyWjtVZ4B.jpg" alt="Ibis Szczecin 03" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Widok z okna na wieżę budynku rektoratu Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego też sympatyczny, chociaż oczywiście nie ze wszystkich pokoi widac to samo.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/Cmz377HBNvWqmdVPiX.jpg" alt="Ibis Szczecin 02" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Kiedy się rozpakowałem, a na biurku wylądował laptop, padło sakramentalne pytanie o internet. Dzisiaj trudno się bez niego obejść. Przyznam, że dla mnie jest to jedno z głównych kryteriów wyboru miejsc noclegowych. Hotele rezerwuję tylko porzez internet i jeżeli czytam, iż podłączenie do sieci jest dodatkowo płatne, obiekt ląduje na końcu kolejki. Jeśli znajdę informację, że internetu nie ma w ogóle, nawet nie ropatruję możliwości tam przenocowania (zakładając, że mam wybór).  Jeden z amerykańskich aktorów zwierzył się kiedyś w jakimś wywiadzie, że gdy słyszy iż hotel nie oferuje dostępu do internetu, pyta z sarkazmem: &amp;#8222;przyszniców tez nie macie?&amp;#8221;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Ibis w Szczecinie oferuje bezpłatny dostęp do sieci w pokojach, co natychmiast sprawdziłem i okazało się, że są to całkiem dobre, szybkie połączenia. Dla tych, którzy podróżują bez własnego laptopa w ofercie jest kącik komputerowy w hallu nieopodal recepcji.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; No a skoro już w swojej relacji zszedłem do hallu, to rozejżyjmy się tam nieco. Recepcja schludna i przestronna. Z niej szerokie przejście prowadzi do restauracji &amp;#8222;l&amp;#8217;Estaminet&amp;#8221; utrzymanej w stylu francuskim, lecz o niej napiszę później.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/ZW7d8SdDGCdGjecaFB.jpg" alt="Ibis Szczecin 09" /&gt; &amp;#65279;b &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Obok recepcji, oprócz wspomnianego kącika internetowego jest też miejsce na rozmaite broszury informacyjne, a także na świeżą prasę. Można tez kupić rozmaite niezbędne drobiazgi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/a0EVFiuxr8wjRcPN8B.jpg" alt="Ibis Szczecin 11" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Przy samym wyjściu duży plan miasta i zaznaczone atrakcje turystyczne. Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Na planie miasta oczywiście zaznaczone położenie hoteli. Inna sprawa, że znaleziona na mapce informacja &amp;#8222;CH Galaxy w budowie&amp;#8221;, dowodzi iż ma ona już co najmniej dziesięć lat. Sporo, biorąc pod uwagę, że powstają kolejne budynki, zmienia się układ ulic. Warto pomyśleć o odświeżeniu informacji.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/118lIxLvHwTU66g8JB.jpg" alt="Ibis Szczecin 12" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/dvhuB6QyE3028ETcEB.jpg" alt="Ibis Szczecin 13" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Z hallu kursują trzy windy. Dwie do góry, na poszczególne piętra z pokojami, a jedna na dół, do podziemnego garażu. Ja wybrałem tą ostatnią by udać się do pozostawionego na parkingu samochodu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/512UIjwNI68QkjnoVB.jpg" alt="Ibis Szczecin 19" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Orbis bowiem zadbał również o to, bym wziął udział w jakimś wydarzeniu kulturalnym oferowanym orzez miasto. Nie załapałem się na festiwal &amp;#8222;Kontrapunkt&amp;#8221; z powodu braku biletów, tak samo jak odprawił mnie z kwitkiem również mój ulubiony &amp;#8222;Czarny Kot Rudy&amp;#8221;, więc wybrałem się na spektakl z bieżącego repertuaru Teatru Polskiego.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zanim tam dotarłem, pospacerowałem trochę po mieście. W &amp;#8222;Mojej Szufladzie&amp;#8221; co jakiś czas zamieszcam notki o Szczecinie, więc teraz akurat te opisy sobie daruję, lecz wspomnę tylko o jednej ciekawostce. Zazwyczaj widzimy tylko to co wokół nas. Rzadko zadzieramy głowę do góry, by &amp;#8222;odkryć&amp;#8221; ciekawe detale budynków, a być może jeszcze rzadziej spoglądamy pod nogi, gdzie wciąż są jeszcze slady historii przez duże &amp;#8222;H&amp;#8221;. Oto znajdująca się na jednym z chodników pokrywa studzienki hydrantu. Blisko siedemdziesiąt lat od upadku niemieckiego Stettina, służy jeszcze polskim mieszkańcom miasta niczym, żywy relikt dawno minionej epoki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/06BbtCQEFOR2nawWdB.jpg" alt="Szczecin 2012-04-21 (1)" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Nieco dalej natknąłem się na inna pokrywę chroniącą bodajże liczniki wody.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/MBBVCREbVhCDztSjGB.jpg" alt="Szczecin 2012-04-21 (2)" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Niemal punktualnie o 19:00 dotarłem do wspomnianego Teatru Polskiego. Tego dnia grano &amp;#8222;Bal manekinów&amp;#8221; Bruno Jasieńskiego.&lt;/p&gt; &#xD;
&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Bal_Manekinow__plakat_20120508140858.jpg" alt="" data-orig-width="424" data-orig-height="600" data-prev-width="424" data-prev-height="600" data-image-new="1" /&gt; &#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Chyba jestem za bardzo konserwatywny, bo inscenizacja z rapowaniem nie bardzo mi odpowiadała.&lt;/p&gt; &#xD;
&lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Bal_Manekinow__foto_2_20120508140939.jpg"&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Bal_Manekinow__foto_2_20120508140939.jpg" alt="" data-orig-width="600" data-orig-height="399" data-prev-width="600" data-prev-height="399" data-image-new="1" /&gt;&lt;/a&gt; &#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Jeżeli jednak wziąć pod uwagę, że Bruno Jasieński zalicza się do twórców polskiego futuryzmu, to w zasadzie taki eksperyment można uznać za w pełni uprawniony.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Tam gdzie rapowania nie było, satyra na polityków broniła się doskonale. Niesamowite jak bardzo aktualna jest nadal ta sztuka, pomimo, że napisana została w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Polityka jak widać pomimo zadęć o demokracji zmienia się powoli. I to nawet w tych nakbardziej cywilizowanych krajach.&lt;/p&gt; &#xD;
&lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Bal_Manekinow__foto_3_20120508140954.jpg"&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Bal_Manekinow__foto_3_20120508140954.jpg" alt="" data-orig-width="600" data-orig-height="399" data-prev-width="600" data-prev-height="399" data-image-new="1" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Sam Jasieński zresztą szczególnie brutalnie został przez nia potraktowany. Zafascynowany komunizmem osiedlił się w ZSRR, gdzie podczas t.zw. wielkiej czystki został stracony.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Ze teatru wróciłem już prosto do hotelu. Wieczorem z zewnątrz prezentował się znacznie bardziej przytulnie niż za dnia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/s09RmLrBxmh0bmwjFB.jpg" alt="Ibis Szczecin 20" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zaczynał mi doskwierać głód, wieć postanowiłem sprawdzić, co do zaoferowania ma hotelowa restauracja. Wyglądała zachęcająco.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/osDgiFVboiYMeaaq7B.jpg" alt="Ibis Szczecin 10" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zamówiłem może niezbyt wyszukaną potrawę, ale &amp;#8222;bezpieczną&amp;#8221;, t.zw. grill mix. Zanim go otrzymalem, pani kelenrka przyniosła na stół pieczywo i pasztet do uzycia w ramach oczekiwania. Sam grill mix okazał się jednak niewypałem. Ociekający tłuszczem wygladał jakby przed chwilą został zdjęty z głębokiej patelni, a nie z grilla. Już zaczynałem żałować, że nie poszedłem na kolację do położonego kilkadziesiąt metrów &amp;#8222;Bombaju&amp;#8221;, gdzie serwują doskonałe dania indyjskiej kuchni. Byłem tam kilka razy i zawsze wychodziłem usatysfakcjonowany. Na szczęście podany w ramach deseru creme brulee, doskonały w smaku i z pięknie zeszklonym, brązowym cukrem na wierzchu w pełni zrekompensował mizerne doznania z konsumpcji potrawy głównej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Rano w tej samej restauracji serwowano (wliczoen w cenę pokoju) śniadanie. I tu było kolejne miłe zaskoczenie. W takiej n.p. sieci Best Western, z której nierzadko korzystałem w podróżach po USA zazwyczaj w ramach wliczonego w cenę śniadania otrzymywało się kawę lub herbatę, jakieś płatki do zalania mlekiem, donut albo muffin i ewentualnie jakiś owoc. Niewiele więcej spodziewałem się po &amp;#8222;ekonomicznym&amp;#8221; Ibisie, a tymczasem wybór był naprawdę duży: parówki oraz jajka  na ciepło, a także wybór wędlin, serów, sałatek, owoców, płatków oraz oczywiście zimne i ciepłe napoje. Hitem zaś było gorące, niemal parujące jeszcze pieczywo. Jedyna niedogodność, to ta, że wybrałem się na śniadanie dokładnie w tym samym czasie kiedy większość hotelowych gości i akurat wtedy restauracja pękała w szwach. Trudno było zanleźć wolne miejsce. Poza tym wszystko ok.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/5hiITd5bBj0RBzC1BB.jpg" alt="Ibis Szczecin 22" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &amp;#65279;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/Ls3ND2TxorLCRqHaqB.jpg" alt="Ibis Szczecin 23" /&gt; &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Jeśli ktoś poszukuje niedrogiego hotelu w centrum Szczecina to jak najbardziej polecam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right;"&gt; Sopot; 28.04.2012; 16:30 LT&amp;#65279;&amp;#65279;&amp;#65279;&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <comments>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/W-SZCZECINIE-TAKZE-Z-ORBISEM.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/W-SZCZECINIE-TAKZE-Z-ORBISEM.html</guid>
      <pubDate>Tue, 8 May 2012 14:13:15 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>NIETYKALNI</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/NIETYKALNI.html</link>
      <description>&lt;p&gt;&lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Plakat_20120508014502.jpg"&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Plakat_20120508014502.jpg" alt="" data-orig-width="400" data-orig-height="576" data-prev-width="400" data-prev-height="576" data-image-new="1" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Przynależność do kasty nietykalnych w indyjskim społeczeństwie wiązała się z dyskryminacją. Jej przedstawiciele nie mogli korzystać z wielu zdawałoby się oczywistych praw przeciętnego obywatela. Mogli mieszkać jedynie w wydzielonych miejscach, nie wolno im było korzystać ze świątyń, szkół i.t.p. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Bohaterowie filmu Oliviera Nakache i Erica Toledano też są swoistymi nietykalnymi. Driss to emigrant z Senegalu. Żyje w jednym z blokowisk Paryża i utrzymuje się z drobnych przekrętów. Właśnie skończył odsiadywać wyrok sześciu miesięcy więzienia. Już samo jego pojawienie się w salonach milionera wydaje się zgrzytem. Naturalnie wygląda jedynie wśród egzystujących z dnia na dzień mieszkańców ponurego osiedla. Philippe znajduje się dokładnie po drugiej stronie piramidy społecznej. Teoretycznie może sobie pozwolic na wszystko, lecz przykuty do wózka inwalidzkiego również wyrzucony został poza nawias społeczeństwa. Wiedzie dostatnie życie, otoczony gromadą osób dbajacych o jego zdrowie, higienę, codzienne potrzeby. Tyle tylko, że pomimo uczciwego zaangażowania tych najemnych pracowników, jego codzienność jest przeraźliwie nudna. Spacery, koncerty i owszem, lecz wszystko w ustalonych stereotypowych granicach. Jeśli samochód to tylko przystosowany dla niepełnosprawnych. Jak muzyka, to poważna, bo przecież nie do tańczenia, jak spotkania towarzyskie to niemal zawsze według tego samego scenariusza z nutką mniej lub bardziej szczerego współczucia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Los sprawia, że drogi życiowe obydwu niedotykalnych przetną się pewnego dnia. Driss w trochę niecodziennych okolicznościach zostaje zaangażowany do asysty niepełnosprawnego. Od tej pory nic już w ich życiu nie będzie takie samo. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Nietyklani_2.jpg"&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Nietyklani_2.jpg" alt="" data-orig-width="600" data-orig-height="398" data-prev-width="600" data-prev-height="398" data-image-new="1" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Czarnoskóry emigrant nagle zamieszkuje w nieprzyzwoicie luksusowym domu i już nie musi się martwić o to co będzie jadł i gdzie będzie spać nastepnego dnia. Ba! Nie musi martwić się o nic, co przyprawia o ból głowy jakieś dziewięćdziesiąt procent obywateli. Niemal wszystko jest w zasięgu jego możliwości. Jego jedynym obowiązkiem jest być stale na potrzeby Philippe&amp;#8217;a. Zmienia się również świat milionera. Bo Driss wcale nie jest służalczo nastawiony do swojego pracodawcy. Jest prostym człowiekiem, o prostych zasadach, wyrażanych nieskomplikowanym językiem i nie waha się przedstatwiać swoich poglądów. A, że w tradycyjnie poszufladkowanym świecie są one niemalże rewolucyjne, prowadzi to do zabawnych spięć. Bezkompromisowość i nieuleganie stereotypom wynikające częściowo z owej prostoty myślenia sprawiają jednak, że Philippe na powrót zaczyna korzystać z pełni uroków życia. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Nietyklani_1.jpg"&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Nietyklani_1.jpg" alt="" data-orig-width="600" data-orig-height="399" data-prev-width="600" data-prev-height="399" data-image-new="1" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Nie jest to jednak prosty układ jak mogłoby się na początku wydawać. Między tymi skrajnie odmiennymi ludźmi nawiązuje się przyjacielska więź. Parias Driss nagle dostrzega, że w życiu nie liczy się jedynie kasa oraz najbardziej elementarne potrzeby. Philippe zaś nabiera wiary w siebie, otwiera się na ludzi i porywa na rzeczy dostępne do tej pory jedynie dla w pełni zdrowych ludzi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Nietyklani_3.jpg"&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Nietyklani_3.jpg" alt="" data-orig-width="600" data-orig-height="399" data-prev-width="600" data-prev-height="399" data-image-new="1" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Mógłbym opisać tu przynajmniej pobieżnie fabułę filmu, lecz nie uczynię tego, ponieważ sprofanowałbym ten obraz. To nie jest film akcji. Trzeba po prostu usiąść wygodnie i smakować poszczególne sceny. Dawno nie uśmiałem się w kinie tak szczerze. Nie był to wymuszony śmiech prowokowany nachalnie prostymi gagami, lecz coś zupełnie odmiennego. Piękna opowieść o urokach życia, o przyjaźni, o odpowiedzialności za bliskie osoby &amp;#8211; wszystko opowiedziane bez choćby odrobiny patosu, a zarazem w taki sposób, że ciepło się robi na sercu. Ciepło na sercu, i boleśnie wokół przepony bo chwilami naprawdę boki się zrywa ze śmiechu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Polecam gorąco. To właściwie mało powiedziane. Jest to jeden z tych filmów, które koniecznie trzeba obejrzeć, jeśli chce się uznać, że się zobaczyło wszystkie istotne premiery roku 2012.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right;"&gt; Gdańsk; 08.05.2012;  01:00 LT&amp;#65279;&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/NIETYKALNI.html</guid>
      <pubDate>Tue, 8 May 2012 01:46:45 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>SAMOLOTEM PRZEZ BAŁTYK</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/SAMOLOTEM-PRZEZ-BALTYK.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Do poprzedniej relacji z Goeteborga nie zmieściło mi się kilka zdjęć z podróży powrotnej, więc teraz z kronikarskiego obowiązku...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="text-align: justify;" src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/z4Z2fP3uUzYrzkl8KB.jpg" alt="Goeteborg 13" /&gt; &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Wylatywałem wcześnie rano mając w planie przesiadkę w Kopenhadze. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Lotnisko Kastrup, zaznaczone literą A na poniższej mapce leży na południowych krańcach duńskiej stolicy, idealnie położone przy autostradzie E20, która przecina Cieśninę Sund łącząc leżace nad jej brzegami skandynawskie państwa.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Kopenhaga_05_20120506112927.jpg"&gt;&lt;img class="imgw" src="http://mojaszuflada.blox.pl/resource/Kopenhaga_05_20120506112927.jpg" alt="" data-orig-width="650" data-orig-height="483" data-prev-width="650" data-prev-height="483" data-image-new="1" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Położenie tego portu lotniczego sprawia, że podchodzi się do lądowania tuż nad wodą, mając możliwość obserwacji nawigujących w tym rejonie statków.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/SBa8wKo5D0cHVDbCdB.jpg" alt="Kopenhaga 01" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Tę bliskość można zaobserwować również z terminalu lotniska, kiedy lądujace samoloty można uchwycić w kadrze po sąsiedzku z wystającymi ponad zabudowania sylwetkami przepływających statków.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/g28zZb7BR8hJ8kmGUB.jpg" alt="Kopenhaga 04" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Kiedy niedługo potem mój samolot startował z Kopenhagi do Gdańska, miałem możliwość obejrzenia w całej okazałości owej suchej przeprawy porzez Sund. Składa się ona z mostu o długości 7,845 km, sztucznej wyspy o długości 4 kilometrów a oraz tunelu (3,5 km) łączącego tę wyspę z Kopenhagą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/HpCAFtsHasYcAnfJCB.jpg" alt="Kopenhaga 02" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Wikipedia podaje, że budowę rozpoczęto w 1995 roku, a ukończono w 1999. Oficjalne otwarcie nastąpiło 1 maja 2000 roku. Ja jednak pamiętam, że już we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, kiedy jeszcze plywałem w PŻM, wielokrotnie napotykałem na utrudnienia w żegludze w tym rejonie związane z budową przeprawy. Przepływając tamtędy obserwowaliśmy przez lornetki postępy w budowie. W owym czasie na pewno nie było jeszcze tej ogromnej fermy wiatrowej widocznej na południe od mostu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/qzHBoFLMVAgk3IOCFB.jpg" alt="Kopenhaga 03" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Minęło chyba mnie niż pół godziny, kiedy na dole pojawiło sie polskie wybrzeże. Bez trudu rozpoznałem Jezioro Łebsko i rozciągający się na mierzei Słowiński Park Narodowy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/36PxwgqYLTpyr2cBQB.jpg" alt="Slowinski Park Narodowy 01" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nieco ponad rok temu opisywałem naszą &lt;a href="http://mojaszuflada.blox.pl/2011/02/WYDMA-CZOLPINSKA.html"&gt;wędrówkę po Wydmie Czołpińskiej&lt;/a&gt;, a teraz oglądałem ją z góry.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Krajobrazy zmieniały się szybko. Miałem jeszcze nadzieję, że przed Euro 2012 sfotografuję z nieba PGE Arenę, lecz tym razem podchodziliśmy do lądowania z innej strony i stadion co prawda było widać, lecz z daleka. Poczekam na inną okazję.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right;"&gt; Szczecin; 06.05.2012; 11:20 LT&amp;#65279;&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/SAMOLOTEM-PRZEZ-BALTYK.html</guid>
      <pubDate>Sun, 6 May 2012 11:31:36 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>STOCZNIE GOETEBORGA</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/STOCZNIE-GOETEBORGA.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Odpowiedzią Szwecji na cła pobierane przez Danię za przewożone przez cieśniny wiodące na Bałtyk towary było założenie miasta, którego port obsługiwałby handel morski   bez konieczności przeprawiania się przez Sund, Wielki Bełt albo Mały Bełt.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Tak narodził się Goeteborg &amp;#8211; obecnie drugie co do wielkości miasto Szwecji i ważny port usytuowany nad brzegiem Cieśniny Kattegat.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Jego złote lata gwałtownego rozwoju przypadają na okres od drugiej połowy XIX wieku do końca lat sześćdziesiątych XX wieku. Znaczący udział w tym procesie miały stocznie, a zwłaszcza trzy giganty:  &lt;a name="OLE_LINK2"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a name="OLE_LINK1"&gt;&lt;/a&gt; G ö taverke n (założona w 1841 r.), Eriksberg (1850 r.), i Lindholmen (1844r.). Zakłady te w szczytowym okresie zatrudniały ponad piętnaście tysięcy osób. Wybudowały w sumie ponad dwa ipół tysiąca statków i sprawiły, że przez pewien okres w latach sześćdziesiątych XX wieku Goeteborg był największym ośrodkiem przemysłu stoczniowego na świecie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Z początkiem lat siedemdziesiątych wszytsko runęło. Najpierw narastające żądania podwyżek płac wysuwane przez coraz silniejsze związki zawodowe doprowadziły do wzrostu kosztów produkcji o blisko 25%. W miedzyczasie osłabienie i dewaluacja szwedzkiej korony znacznie podrożyły import. To wszystko zbiegło się jeszcze z zawieszeniem pokrycia amerykańskiej waluty w złocie (1973 r.) i wynikającymi z tego kolejnymi wstrząsami na rynkach finansowych. Jak by tego było mało, produkcję statków na wielką skalę, szybciej i taniej zaczynała oferować na dalekim wschodzie Japonia. Upadek szwedzkich stoczni stał się przesądzony. Kryzys przetrwała jedynie G ö taverken, lecz i ona ostatni całkowicie wybudowany przez siebie statek zwodowała w 1989 roku. Od tej pory zajmowała się już tylko remontami istniejących statków. W 2000 roku została przejęta przez holenderską grupę Damen i pod jej marką prowadzi działalność zatrudniając obecnie... 140 osób. Oznacza to, że w przemyśle stoczniowym w tym mieście pracuje obecnie zaledwie 0,9% ludzi zatrudnionych tam jeszcze czterdzieści lat temu. Trudno o bardziej spektakularny upadek. Od światowego lidera w produkcji statków po niewielki zakład świadczący usługi remontowe.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Piszę o tym, ponieważ miałem niedawno okazję znaleźć się na terenach należących do niedawna do stoczniowych holdingów i zrobić krótki spacer po nabrzeżach portowych basenów. Dźwigi oraz doki Damen rzucają się w oczy, chociaż znajdują się jakby trochę na uboczu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/l1o3Ha9nvSqvh7fEDB.jpg" alt="Goeteborg 04" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Bliżej portowych basenów powstały zupełnie nowe budynki. Oblicze tego miejsca przeszło ogromną metamorfozę. Hałas i nieprzychylna przecietnemu śmiertelnikowiu atmosfera zakładów przemysłu ciężkiego zostały zastąpione ciszą panującą na czystych bulwarach zachęcających do odpoczynku.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/5aMZmUcBiLF34QFcSX.jpg" alt="Goeteborg 07" /&gt;&amp;#65279;b&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/eQJYTNDIaxRcQGctEB.jpg" alt="Goeteborg 03" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zachowały się jeszce tu i ówdzie budnynki i nazwy firm tradcyjnie związanych z shippingiem, lecz tereny te zostały opanowane przede wszystkim przez firmy spoza tej branży. Wszystko za sprawą założonego tu Parku Naukowego Lindholmen&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/xFKbbeu7U5rdqYiJwB.jpg" alt="Goeteborg 09" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/wBwEViyiYHdqms88hB.jpg" alt="Goeteborg 10" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Park naukowy byłby niczym gdyby nie dopływ kadr. Te zapewniają położone po sąsiedzku wyższe uczelnie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/cmyjfnJwjgtDHjdeBB.jpg" alt="Goeteborg 05" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/P1mL81l626yeQNKJIB.jpg" alt="Goeteborg 01" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/ZVibsdgPSO08KARkBB.jpg" alt="Goeteborg 02" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; W słoneczne, wiosenne popołudnie nietrudno spotkać studentów korzystających z mozliwości sjesty na drewnianych nabrzeżach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/ObGItAxEVpiIiDHi3B.jpg" alt="Goeteborg 06" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; W sąsiednim basenie zamiast ruchliwej przystani promów łączących to miejsce z położonym na południowym brzegu centrum miasta, ulokowana została marina. Również cicho, czysto i spokojnie, tuż obok, w miejscu gdzie jeszcze niedawno spawano stalowe konstrukcje powstaje luksusowy hotel Radisson. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/sFa8GazTGqp5gxf8vB.jpg" alt="Goeteborg 08" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Nazwa &amp;#8222;Park Naukowy&amp;#8221; zobowiązuje. Dlatego na przylegającym do niej parkingu zainstalowano stanowiska do ładowania energii przez samochody elektryczne. Przeciez to ponoć jest przyszłość. Przynajmniej w ruchu miejskim.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/Xp6ZPfWYuj4XM4AY2X.jpg" alt="Goeteborg 11" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Zakończyła się pewna era w rozwoju miasta. Niewątliwie przeminął złoty wiek, ale kto wię, czy to, co powstało na gruzach dawnych stoczni również złotem się nie okaże. W każdym razie napotkani tam ludzie na nieszczęśliwych nie wyglądali.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Nie wspominałbym o tym gdyby nie analogia do wstrząsu jaki stał się udziałem polskich stoczni na przełomie wieków. Szczecin jeszcze nie otrząsnął się po upadku największego zakładu w mieście, który dostarczył kilku tysięcy bezrobotnych. Ludzie wciaż jeszcze spoglądają na zastygłe w bezruchu pochylnie, dźwigi, suwnice jakby oczekując cudu wskrzeszenia za sprawą jakiegoś tajemniczego, bajecznie bogatego  inwestora. A może, w myśl zasady, że nie da się dwa razy wejsć do tej samej rzeki uznać, że dawna stoczniowa świetność ospłynęła hen z nurtem Odry podobnie jak tamta z Goeteborga? Kilometry nabrzeży, pochylnie, place i budynki niech się staną zalążkiem nowego bytu, który wykorzysta ów dar z nie mniejszym pożytkiem? Im wczesniej, tym lepiej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right;"&gt; Szczecin; 06.05.2012; 00:30 LT&amp;#65279;&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/STOCZNIE-GOETEBORGA.html</guid>
      <pubDate>Sun, 6 May 2012 01:05:48 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>POWRÓT PO OŚMIU MIESIĄCACH</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/POWROT-PO-OSMIU-MIESIACACH-1.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Pierwszy maja wieczorem.  Z samolotu OLT-Express z Warszawy wysiada Tomek. Kończy ostatni etap podróży z Hanoi. Osiem miesięcy temu żegnałem go na dworcu w Gdyni. Przypominam sobie tamten moment i sierpniowy wpis:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto; text-align: justify; line-height: 15.0pt;"&gt; - Wracaj szczęśliwie!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto; text-align: justify; line-height: 15.0pt;"&gt; - Jasne, Nie zamierzam pakować się w nieprzyjemne historie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto; text-align: justify; line-height: 15.0pt;"&gt; Cieszyłem się razem z nim na ten wyjazd. Wiem, że doszlifuje znajomość języka chińskiego, że pozna ten kraj dokładnie, że z pewnością spotka go wiele niezwykłych przygód. Wiem, że to wszystko będzie nie do przecenienia w następnych latach jego życia, a jednak zadrżał mi głos ze wzruszenia gdy się rozstawaliśmy. No i nie powiem, że mu nie zazdroszczę tej wyprawy  J &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto; text-align: justify; line-height: 15.0pt;"&gt;Przywilejem globtroterów jest możliwość zmiany planów w dowolnym momencie.  Tak było i w tym przypadku. Planowana wyprawa po Chinach przerodziła się z potem w wielotygodniowy rajd po Wietnamie, Kambodży i Laosie. Śledziłem jego przygody, oglądałem zdjęcia i nie ma co ukrywać, zazdrościłem, że nie mogę sobie pozwolić na taką niezwykłą włóczęgę.  Najbardziej niesamowite, oprócz zwiedzanych miejsc były te liczne znajomości zawierane na trasie. Ludzie, których poznawali gdzieś w autobusie,i z którymi przemierzali najdalsze zakątki, by po jakimś czasie się rozdzielić i kontynuowac wędrówkę w jakimś innym, przypadkowo napotkanym towarzystwie. Podróżnicy z wszelkich możliwych krajów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto; text-align: justify; line-height: 15.0pt;"&gt;Podróże są jak narkotyk. Zastanawiam się jak tak nagle odnajdzie się w uporządkowanym świecie, gdzie wszystko jest zaplanowane, a obowiązki przeważają nad przyjemnościami. Jak po tak długiej włóczędze zmusić się potem do przesiadywania godzinami w ławkach wykładowych sal i mozolnego zdobywania wiedzy? Jak po wielu miesiącach podróżowania w japonkach, wytartych dżinsach i spranych t-shiratch przestawić się na schludny ubiór wymagany przez uczelnię? Ciekawy jestem jak odnajdzie się w tym wszystkim.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto; text-align: justify; line-height: 15.0pt;"&gt;To wszystko jednak tak napwrawdę są sprawy drugorzędne. Najważniejsze, że wrócił szczęśliwie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 15pt; text-align: right;"&gt; Gdańsk, 02.05.2012; 23:50 LT&amp;#65279;&amp;#65279;&amp;#65279;&amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <comments>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/POWROT-PO-OSMIU-MIESIACACH-1.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/05/POWROT-PO-OSMIU-MIESIACACH-1.html</guid>
      <pubDate>Thu, 3 May 2012 00:51:57 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>PUCHAR HENRI DELAUNAYA W GDAŃSKU</title>
      <link>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/04/PUCHAR-HENRI-DELAUNAYA-W-GDANSKU.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Rzutem na taśmę krótko przed dwudziestą zdążylismy. Na Targu Węglowym eksponowano Puchar Henri Delaunaya (pomysłodawcy rozgrywek o mistrzowstwo Europy)   &amp;#8211; główne trofeum rozpoczynającego się wkrótce turnieju Euro 2012.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/kmZJsebWA3akBd9eYB.jpg" alt="Puchar 02" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; To niezwykłe, by ów obiekt marzeń wszystkich piłkarzy Starego Kontynentu, rozpalający do białości meczowe emocje wśród kibiców móc obejrzeć zupełnie z bliska. Doskonały pomysł, by udostepnić go oczom t.zw. przeciętnego człowieka. Dzięki temu mogłem n.p. obejrzeć wygrawerowane na odwrocie nazwy zespołów, które ów puchar zdobyły. Zaskoczyło mnie, że nie była to jakaś wyrafinowana kaligrafia, mistrzostwo sztuki grawerskiej, lecz wybite niemal jak sztancą niewielkie, proste literki n.p. 2008 SPAIN. Szkoda, że po odczekaniu swojego w kolejce nie można było go z bliska obfotografować. Za ostatnią barierką jedyne dozwolone zdjęcia to były te wykonywane każdemu odwiedzającemu aparatem organizatorów. Mozna je potem ściągnąć z internet, logując się na specjalnej stronie otrzymanym kodem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/RtDyjTrHUixSEgQ2vB.jpg" alt="Puchar 03" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Osoba,która jako dwa tysiące dwunasta zrobiła sobie zdjęcie, została uhonorowana biletem na mecz. Na naszych oczach, bo zupełnie przypadkiem znaleźlismy się gdzieś około miejsca dwa tysiące trzydziestego. Gdybysmy przyszli tam kilka minut wczesniej...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Nad wszystkim górowała dmuchana kopia pucharu w postaci ogromnego balonu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/qi/tb/16dr/JbdUZiq2Gk8p4u5z8B.jpg" alt="Puchar 04" /&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Obecność pucharu i rozkręcajaca się powoli imprezowa aktywność uświadomiły mi, że turniej już niebawem, na wyciągnięcie ręki. Już tylko półtora miesiąca... Ekspozycja w Gdańsku to drugi przystanek na trasie t.zw. Trophy Tour &amp;#8211; siedmiu miast w Polsce i tylu samo na Ukrainie. Na jej zakończenie, 26 maja, puchar dotrze do Odessy. Potem zaś rozpocznie się już naprawdę ostatnie odliczanie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Gdańsk; 25.04.2012; 23:45 LT&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>searover@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Dzień po dniu</category>
      <guid>http://mojaszuflada.blox.pl/2012/04/PUCHAR-HENRI-DELAUNAYA-W-GDANSKU.html</guid>
      <pubDate>Thu, 26 Apr 2012 01:25:13 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


