Archiwum
Właściwie to powinno być: MOJA WALIZKA...
Kategorie: Wszystkie | Dzień po dniu | Listy od... | Obejrzałem | REKLAMA | Z lamusa
RSS
niedziela, 20 kwietnia 2014

Po przeciwnej stronie ulicy ciekawostka. Popiersie. Głowa dziwnie znajoma… Nie może być! Toż to… Lenin! Język fiński nie jest tym, w ktorym radzę sobie najlepiej, wiec mogłem się jedynie domyslać z kilku słów inskrypcji, ze Lenin prawdopodobnie mieszkał jakiś czas w sąsiadującym z popiersiem domu. Sam rzeźba zaś była darem Lenigradu dla Turku.



Cały wpis tutaj

Co ciekawe, z wyspy wracały grupy ludzi, z których jakieś dziewięćdzisiąt procent stanowili… dorosli. Oznaczało to, że wycieczka ma dla nich przede wszystkim wartość sentymentalną. Oznaczało też, że niezależnie od rejonu świata Muminki towarzyszą dzieciom niezmiennie. Wielka w tym zasługa Tove Jansson, która na kartach swoich książek odwoływała się do najprostszych i uniwersalnych zarazem wartości.



Cały wpis tutaj

niedziela, 23 marca 2014

Ponoć ze szczytu rozciąga się wspaniały widok na okolicę, ale my nie mieliśmy aż tyle czasu, żeby tam się wspinać. Dzisiaj znajdują się tam pozostałości średniowiecznej twierdzy. Za czasów świetności Koryntu dominowała jednak nad okolicą Świątynia Afrodyty. To tam kapłanki, których liczba dochodziła ponoć nawet do tysiąca, uprawiały sakralny seks za pieniądze. One były owymi Córami Koryntu. Czy była to typowa prostytucja zarobkowa, czy jednak obrzęd religijny? Sprawa pewnie pozostanie niejednoznaczna. Dość powiedzieć, że w takim n.p. Babilonie każda kobieta miała obowiązek przynajmniej raz w życiu udac się do Światyni Melitty, by tam za pieniądze (przeznaczone na cele sakralne) oddać się nieznajomemu mężczyźnie. Nie wolno jej było opuścić murów świątyni, dopóki nie znalazł się adorator gotowy zapłacić za seks własnie z nią. Herodot ponoć wspominał, iż niektóre nieszczęsne niewiasty zmuszone były czekać na możliwość opuszczenia owych murów nawet i kilka lat.



Cały wpis tutaj

Żeby tam wejść trzeba poddać się szczegółowej kontroli podobnej do tych na lotnisku. Owe kontrole to było coś, co w Nowym Jorku doskwierało mi najbardziej. Muzeum – kontrola. Wejście na teren budowy WTC – kontrola. Statek na Liberty Island – kontrola.  Wejście do Empire State Building – kontrola. Ileż razy mozna śziągać plecak, kurtkę, bluzę, zdejmowac zegarek, odpinać pasek, wyciągać aparat fotograficzny i.t.d. To miasto ma jednak szczególny tytuł do zachowania przesadnych być może środków bezpieczeństwa, a nowojorczycy je chyba zaakceptowali.



Cały wpis tutaj

piątek, 14 marca 2014

- To jest plan miasta i schemat metra dla Was. Tutaj macie oficjalny przewodnik po mieście – wręczył nam książkę z opisami atrakcji – a tu pamiątkowa talia kart z Nowym Jorkiem. Teraz na pewno nie będziecie mieć czasu, ale jak wrócicie do domu to pogracie – uśmiechnął się.

Na talii kart była dedykacja mera miasta z podziękowaniem za wizytę w Nowym Jorku.

- Dziękujemy.

Byliśmy zszokowani miłym powitaniem i uprzejmością pana z informacji. Jaki kontrast z Barceloną, gdzie znudzony człowiek w takim samym kantorku dopiero po namyśle raczył rzucić okiem na rezerwację naszego hotelu, by powiedzieć jakim autobusem powinniśmy jechać.



Cały wpis tutaj