Archiwum
Właściwie to powinno być: MOJA WALIZKA...
Kategorie: Wszystkie | Dzień po dniu | Listy od... | Obejrzałem | REKLAMA | Z lamusa
RSS
piątek, 02 maja 2014

No to jedziemy. Jeszcze dwadzieścia metrów do szczytu. Stromo. Dzięsięć metrów, pięć... Co będzie za tą krawędzią? Boże, aż chciałoby się zamknąć oczy! Krawędź! I... szok! Wyjecahliśmy na rozległy, płaski jak stół szczyt. Na owym płaskowyżu było mnóstwo miejsca by swobodnie zaparkować, a w jego centralnej części wznosiły się całe łańcuchy błotnych wulkanów o wysokości od kilkudziesięciu centymetrów do klku metrów

B91

Cały wpis: tutaj

sobota, 26 kwietnia 2014

Z muzeum ruszyliśmy krętą drogą wiodącą górę na płaskowyż. Na jego stokach pośród rozrzuconych skał miały znajdować się owe rysunki. Najpierw jednak trzeba było nacieszyć oczy widokiem okolicy. Wsie i miasteczka rozrzucone były nad brzegiem morza. Tu zaś tajemnicze, skaliste pustkowie budziło oprócz zachwytu wręcz pewien niepokój.

B64

Cały wpis tutaj.

Zostało w całości wpisane na listę dziedzictwa kulturalnego ludzkości UNESCO. Labirynt wąskich uliczek kręci się w przeróznych kierunkach. Mówi się, że budowniczowie tej części miasta w ten sposób chronili jego mieszkańców przed wszechobesnym wiatrem. Te labirynty miały działac jak naturalny wiatrołap i zpaewnić spokojna pogodę wewnątrz murów. Być może. Znam jednak wiel miast, które z wiaterm kłopotów nie miały, a platanine wąskich uliczek zafundowały sobie także. Tak chyba po prostu w owym czasie budowano.

Baku 08

Cały wpis tutaj

niedziela, 20 kwietnia 2014

To ta noc...

Mówi się, że nadzieja umiera ostatnia... Tej nocy nadzieja zmartwychwstaje. Dla wszystkich tych, którzy zgubili drogę, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie, pogrążyli się w otmętach cierpienia oraz rozpaczy, i dla tych, którym los sprzyjał każdego dnia, ale zdają sobie sprawę, że nie zawsze będą wyciągać asy z talii życia.

Devonas_Patrick_Allegory_of_the_Resurrection_of_Jesus_Christ_grisaille_study_110_large

Z okazji rozpoczynających się świąt, życzę Wam, by Zmartwychwstały Odkupiciel pochylił się nad losem każdego z Was z osobna i po ojcowsku dopomógł dźwigać wszystkie Wasze troski. Alleluja!

Ruszam w kierunku „Siódemki”. Jeżeli mowić o „samotności długodystansowca” to chyba właśnie w takim przypadku. Nie spotykałem już na drodze prawie nikogo. Zupełnie sam przez ponad godzinę szedłem przez las podziwiając widoki.



Cały wpis tutaj.