Archiwum
Właściwie to powinno być: MOJA WALIZKA...
Kategorie: Wszystkie | Dzień po dniu | Listy od... | Obejrzałem | REKLAMA | Z lamusa
RSS
środa, 31 sierpnia 2005

Frankfurt po raz kolejny. Jeszcze kilkadziesiat minut do wejscia na poklad samolotu do Amsterdamu. Nie wyspalem sie dzisiejszej nocy i chetnie skorzytalbym z okazji by przymknac oczy na dluzszej trasie. Poki co, musze sie skupic na obowiazkach, a nocny lot do Rio moze byc dobra okazja. Dwanascie i pol godziny lotu. Gdyby tylko nie bylo tloku, byloby super.

Statek tez troche poszedl mi na reke. Ich przyjscie do Rio opoznia sie troche wiec 1 wrzesnia bede mogl sie spokojnie wyspac w hotelowym lozku.

Dzis rocznica podpisania porozumien sierpniowych. Na lotnisku w Rebiechowie bylem swiadkiem ladowan kolejnych samolotow z oficjalnymi delegacjami na uroczystosci. Podczas sluchania "Trojki" pomyslalem, ze i na blogu moglbym zahaczyc o ten temat. Moze wiec zahacze, ale juz nie teraz bo czas zaczyna gonic. Moze w Amsterdamie przed wieczornym lotem powrotnym do Frankfurtu?

Frankfurt, 31.08.2005
11:53, searover
Link Komentarze (3) »

Jak zwykle siedzę długo w nocy mimo, ze od dawna powinienem już spać. Muszę wstać najpóźniej o 05:50. Pomimo wszystkich swoich zalet jest internet złodziejem czasu, nie da sie ukryć.

Walizki już spakowane, cicho gra "Trójka". Na sznurze w łazience wisi niedawno odwirowane pranie. Zapomniałem kupić wczoraj proszek więc musiałem prać dopiero dziś wieczorem. Jeśli nie wyschnie, wrzucę do "reklamówki" i tak zabezpieczony pakunek umieszczę w walizce. Mam nadzieję, że nie spleśnieje przez dobę.

Jutro najpierw wezmę kurs na Amsterdam, gdzie na słuzbowych rozmowach spędzę popołudnie, a dopiero wieczorem via Frankfurt wyruszę do Rio de Janeiro.

Jeden z naszych statków ucierpiał w porcie podczas przejscia huraganu Katrina. Jakiś wielki statek urwał się z cum i staranował go. Na szczęście walnął całą burtą a nie na przykład dziobem, bo byłoby całkiem źle.

Moja grupa na szczęście akurat była i na północ i na południe od Karaibów, lecz nie w rejonie zagrożenia. Dzięki temu mogę spokojnie jechać na rutynową akcję do Brazylii. A póki co - do łóżka marsz!

Gdynia, 31.08.2005

00:59, searover
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 sierpnia 2005

               

Na przerwę obiadową wybrałem sie na Skwer Kościuszki. Słońce przyjemnie grzało, siedziałem w ogródku na zewnątrz, okupowanym  w większości prawdopodonie przez turystów. Popijałem kawę z mlekiem (wyjątkowo), przegryzałem gorącą kanapką i czytałem gazetę. Pobliska plaża pełna była ludzi łapiących ostatnie, złociste promienie. Pozazdrościłem im i po pracy wybrałem się na krótki spacer połączony z kolacją przy plaży. Przy niej jednak szczególnie czuło się odpływające w przeszłość lato. Nic tak mnie nie dołuje jak krótki dzień. Może być zimno, wietrznie, deszczowo – da się wytrzymać, ale kiedy Słońce zachodzi po południu, remedium może być tylko bożonarodzeniowy śnieg albo całowanie się gdzieś w głębi spowitego mrokiem parku. Tylko kto po czterdziestce łazi w listopadowy wieczór całować się do parku? Patrzyłem więc na znikające kwadrans po ósmej Słońce i było mi zwyczajnie żal kiedy przypominałem sobie jasne niebo po dwudziestej drugiej kiedy pod koniec czerwca wybraliśmy się na Hel. Jeszcze trochę i zacznie sie czas zimowy, a wtedy popołudniowe ciemności pojawią sie skokowo. Brrr, nienawidzę jesieni.

 

Dzisiejszy dzień, pierwszy po urlopie oznacza też rozpoczęcie nowego sezonu i to akurat po wakacjach zawsze mnie cieszy. Znów pojawią się ciekawe filmy w kinach, otworzą się teatry, z drzwi znikną wywieszki „przerwa wakacyjna”, a z wojaży powrócą znajomi.

 

Dla mnie sezon rozpocznie się natychmiastową podróżą. Dziś był pierwszy dzień w biurze, a jutro będzie ostatni. W środę o świcie wybiorę się już na lotnisko. Jak dobrze pójdzie, po dziesięciu dniach przylecę z powrotem. Szkoda tylko, że ominą mnie obydwa mecze Polaków. Ale może dla interesu narodowej piłki to lepiej? Pisałem już kiedyś o fatalnym wpływie oglądania przeze mnie transmisji zawodów sportowych na wyniki osiągane przez naszych. Ostatnio mogła się o tym przekonać Wisła Kraków. Zdążyłem do domu na końcówkę drugiej połowy i od razu ich awans szlag trafił.

Gdynia, 29.08.2005

23:57, searover
Link Komentarze (4) »
piątek, 26 sierpnia 2005

           

Miałem dodać zdjęcia na blog, ale korespondencji i rozmaitych zaległości zawodowych nazbierało sie tyle, że na przyjemności nie starcza juz czasu. Inna sprawa, ze lwią część czasu pożerają mi wizyty u mamy. Odwiedzam rodziców dwa razy dziennie, po śniadaniu i późnym popołudniem. W niedzielę kończy sie urlop i wyjeżdżam do Gdyni więc nie będę już mógł ich odwiedzać w ogóle. Tym bardziej, że niemal od razu, w połowie przyszłego tygodnia szykuje się wyjazd do Brazylii.

Czuć już zbliżający się koniec wakacji. Wczoraj pożegnałem Tomka, który przed ropoczęciem szkoły chciał jeszcze spędzić resztki wolnego czasu z kolegami. Paulina wyjedzie w niedzielę.

Początek tygodnia i nawał spraw z czasu mojej nieobecności oraz przygotowania do wyjazdu do Rio znów oznaczać będą totalny brak czasu. Odetchnę chyba dopiero w podróży. I zapewne dopiero wtedy będę mógł powiedzieć, że blogowe wakacje na dobre się skończyły i rozpoczynam nowy sezon.

Szczecin, 26.08.2005

23:42, searover
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 sierpnia 2005

Pętla wokół Zachodniego Bałtyku zamknięta. Jeszcze wczoraj po południu kapaliśmy się w Morzu Północnym, dwadzieścia cztery godziny temu na peryferiach hamburskiego portu otoczyło mnie sześciu niemieckich policjantów z radiowozem, a za chwilę położę się znów spać w swoim pokoju.

Tempo było niesamowite, kładlismy się spać po północy, wstawalismy wcześnie, więc wycieczka pochłonęła nas w stu procentach. Troche mam wyrzutów sumienia bo i blog podupadł z tego powodu i służbowych e-maili nie przeglądałem, ale z drugiej strony jak urlop to urlop. Na blog niedługo wrzucę kilka zdjęć z wycieczki, a służbową korespondencję przejrzę jutro.

Mama wytrzymała, zastaliśmy ją nieźle wyglądającą, ale znów zaczyna iść ku gorszemu. Ta huśtawka nastrojów chyba nas już nie opuści.

Szczecin, 24.08.2005

00:47, searover
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3