Archiwum
Właściwie to powinno być: MOJA WALIZKA...
Kategorie: Wszystkie | Dzień po dniu | Listy od... | Obejrzałem | REKLAMA | Z lamusa
RSS
czwartek, 27 czerwca 2013

To jest wieś, o której przewodnik opowiadał dzień wcześniej. Życie na odludziu, wymagające każdorazowego męczącego chodzenia wysoko pod górę nie było tym, o czym marzyli tutejsi mieszkańcy. Każda rzecz, po którą bez problemu sięgamy w normalnych warunkach, nie zastanawiając się kto i w jaki sposób dostarczył ją nam niemal pod nos, tutaj staje się prawdziwym wyzwaniem.


Cały wpis:  http://mojaszuflada.blog.pl/2013/06/27/peru-10-kaktusy-larwy-oaza-i-kot/


niedziela, 23 czerwca 2013

Nie dało się iść prosto wzdłuż wąwozu, ponieważ drogę przegrodziła nam opadająca z północnych stoków dość duża dolina. Musieliśmy najpierw skręcić w bok i podejść kawałek w górę w miejsce gdzie stanie się węższa, by tam po następnym wiszącym moście przedostać się na drugą stronę.

Cały wpis:  http://mojaszuflada.blog.pl/2013/06/22/peru-8-ucieklismy-tam-gdzie-pieprz-rosnie/

Na niepowtarzalny smak tokaja ma ponoć wpływ również pewna szlachetna odmiana pleśni, która tworzy się w bardzo wilgotnym i chłodnym mikroklimacie owych piwnic.

Aby uzyskać jeszcze szlachetniejsze w smaku wino, niektóre z winogron zbiera się bardzo późno, nawet w grudniu. Z takich mocno przejrzałych, a wręcz niemal suchych winogron powstaje Tokaj Aszu. Ten był ulubieńcem koronowanych głów

Cały wpis:  http://mojaszuflada.blog.pl/2013/06/16/na-cohena-do-bukaresztu-8-tam-gdzie-powstaje-tokaj/



Kiedy błotnistą, wąską ścieżką dotarliśmy w końcu do głównego szlaku, warunki do marszu stały się na tyle dobre, że wyglądało na to iż za kilkadziesiąt minut znajdziemy się przy owej drewnianej, norweskiej świątyni, a za góra półtorej albo dwie godziny zakończymy całą dzisiejszą trasę. Wydawało nam się to zmarnowaniem dnia, ponieważ pogoda zamist pogarszać się, była co najmniej stabilna jeśli nie lepsza. W związku z tym postanowiliśmy pójść czarnym szlakiem pod górę w na Przełęcz Sowią, a stamtąd przejsć spokojnie w kierunku Przełęczy Okraj, by potem wrócić do samochodu zielonym szlakiem w dół.

Cały wpis:  http://mojaszuflada.blog.pl/2013/06/09/karkonosze-1-przez-trzy-kraje-do-szklarskiej-poreby/

Mijał czas i nic się nie zmieniało. Mniej lub bardziej wąską ścieżką wzdłuż mniej lub bardziej stromego zbocza wędrowaliśmy w dół. Przyzwyczailiśmy się już do przepaści, chociaż przy tych wyjątkowo stromych woleliśmy trzymac się bliżej skalnej ściany.

Wioski na przeciwległym zboczu pozwalały nam określić z grubsza naszą wysokość. Kiedy rozpoczynaliśmy marsz, były daleko w dole. Teraz znajdowały się na podobnej wysokości. Przeszliśmy więc jakieś siedemdziesiąt procent dystansu w dół.



Cały wpis: http://mojaszuflada.blog.pl/2013/06/05/peru-8-przed-nami-colca/ 

 
1 , 2