Archiwum
Właściwie to powinno być: MOJA WALIZKA...
Kategorie: Wszystkie | Dzień po dniu | Listy od... | Obejrzałem | REKLAMA | Z lamusa
RSS
niedziela, 26 lutego 2012

W sobotę pojechaliśmy z Moim Aniołem zwiedzić okrzyknięty najpiekniejszym stadionem w Polsce PGE Arena. Tu 10 czerwca o godzinie 18:00 meczem Hiszpania – Włochy zainauguruje swoje rozgrywki grupa C Mistrzostw Europy.

PGE Arena 29

PGE Arena 30

Dostać się do obiektu wczale nie jest łatwo. Trzeba z wyprzedzeniem zarezrwować miejsce w grupie zwiedzających, zwłaszcza na weekend. My to zrobiliśmy dobre trzy tygodnie wczesniej, jeszcze przed wyjazdem na Cypr.


Podczas wstępnej prezentacji na początku zacytowano nam opinię Massimo Franchi’ego z „Tuttosport” podczas prezentacji obiektów przez UEFA: „Stadion w Gdańsku jest jak Ferrari, jak Lamborghini. Czuję się tu jak w wymarzonym samochodzie odebranym prosto z fabryki.”

Swoją reputację jeszcze przed największą imprezą sportową jaką kiedykolwiek organizował nasz kraj PGE Arena zawdzięcza w dużej mierze projektantom. To firma, która projektowała m.in. słynny Allianz Arena w Monachium oraz inne stadiony na mistrzostwa świata w 2006 roku w Niemczech. Projekt stadionu w Gdańsku (pierwotnie nazwanego Baltic Arena - obecna nazwa to wynik licytacji) był więc wynikiem bardzo duzego doświadczenia, a oprócz doskonałej funkcjonalności wyróznia się niezwykłą estetyką nawiązującą do bursztynu.

Trasa zwiedzania po owej wstępnej prezentacji ropoczęła się od szatni. Proste, ale funkcjonalne i estetyczne szafki z siedziskami dla każdego zawodnika. Wszystko przemyślane. Od kierunku usytuowania wieszaków (zanim zawodnicy wysiądą z autokaru i wejdą do szatni, grupa logistyczna rozwiesi sportowe kostiumy na wieszakach, nazwiskami na koszulkach do frontu, dzięki czemu każdy z zawodników od razu odnajdzie swoje miejsce) po półeczki na kosmetyki i.t.p.

PGE Arena 01

Naprzeciwko wejścia do podobnie urządzonego pokoju trenerskiego znajduje się wejście do łazienki. Za prysznicami zaś znajduje się jacuzzi.

PGE Arena 02

PGE Arena 03

Dla mnie największym zaskoczeniem była temeperatura wody w jacuzzi jaką zażyczyła sobie ponoć reprezentacja Niemiec. Było to... 7,2 °C. Tak, nie zapmniałem o jedynce albo dwójce z przodu. Siedem i dwie dziesiąte! Pomijam już zadziwiającą, niemiecką precyzję (dwie dziesiąte stopnia!) ale siedem stopni robi wrażenie. Trudno sobie wyobrazić, że w takiej temperaturze zawodnicy pławią się po meczu z przyjemnością, celebrując szampanem osiągnięty korzystny wynik. Naukowcy wyliczyli, że krótkotrwałe zanurzenie się w w wodzie o takiej temperaturze najlepiej sprzyja odnowie biologicznej i regeneracji rozmaitych mikrourazów.

Oczywiście w szatni nie może zabraknąć leżanek, przy których zawodnikami zajmuja się lekarze i masażyści.

PGE Arena 04

Drużyny dojeżdżają na mecz autkoarami, które zatrzymuja się w tunelach w narożnikach stadionu (będzie je widać na następnych zdjęciach).  Stamtąd wchodzą prosto do korytarza prowadzącego do szatni, a z szatni ten sam korytarz prowadzi do centralnie ustyuowanego wyjścia na boisko. Dochodząc z dwóch przeciwlegle usytuowanych szatni, przed owym wejściem obydwie ekipy spotykają się, by za chwilę wyjść na zewnątrz.

PGE Arena 05

Mogliśmy pokonać tę trasę, którą dziesiątego czerwca przejdą njlepsi piłkarze Włoch i Hiszpanii oglądani przez dwa miliardy telewidzów na świecie.

PGE Arena 06

Muszę przyznać, że owo przejście przez krótki tunel i nagłe znalezienie się na murawie otoczonej wspaniałymi trybunami przyprawia o przyjemny dreszcz na plecach.

PGE Arena 07

Po obu stronach wyjścia znajdują się boksy dla walczących drużyn. Tu będą siedzieć zawodnicy rezerwowi. Stąd grą swoich graczy kierować będą trenerzy.

PGE Arena 08

PGE Arena 13

Moim marzeniem było wyjsci na murawę i oddanie chociaż jednego strzału na bramkę. Okazuje się jednak, że trawa na boisko przedstawia zbyt wielką wartość, by nawet uczestnicy zwiedzających grup mogli na nią wchodzić. Zresztą bramki też były tymczasowo zdemontowane.

PGE Arena 12

Co ciekawe, murawa nie jest idealnie płaska. Jej centralna część jest położona nieznacznie wyżej i łagodnie opada ku bokom. Ma to ułatwić odwadnianie wielkiego boiska o wymiarach 105 x 68 metrów (takie ujednolicone wymiary obowiązują nowobudowane obiekty od 2008 roku).

Oglądaliśmy więc trybuny (w tym skórzane siedzenia dla VIP-ów, tymczasowe przkryte foliowymi workami) z perspektywy murawy, a potem ruszyliśmy ku schodom prowadzącym do najwyżej położonych rzędów.

PGE Arena 09

PGE Arena 11

Wspominałem wczesniej o tunelach w narożnikach satdionów. Teraz mieliśmy koło nich przejść.

PGE Arena 10

PGE Arena 14

Oprócz funkcji czysto komunikacyjnych (wjazdy dla wspomnianych autokarów z drużynami) oraz prostych i o wysokiej przepustowości dróg ewakuacyjnych, te tunele przede wszystkim pełnia funkcję... wentylacyjną. Według projektantów stadion o takiej konstrukcji (poliwęglanowe poszycie konstrukcji) w naszej sterfie klimatycznej latem generował by temperaturę na murawie około 45°C. Trudno wyobrazić sobie grajace w takich warunkach drużyny jak również trudno wyobrazić sobie utrzymanie soczystozielonej trawy. Cztery wielkie tunele mają zapewnić naturalną cyrkulację powietrza wentylującą wnętrze obiektu.

Pod skosami trybun ustytuowane są liczne pomieszczenia użytkowe, w tym przede wszystkim rozmaite kioski gastronomiczne. Każdy z nich ma pełne zaplecze chłodnicze.

PGE Arena 15

PGE Arena 22

Wokół nich dziesiątki ekranów LCD. Stadiom ma własną sieć telewizyjną.

PGE Arena 16

PGE Arena 23

Zresztą z 750 milionów złotych, jakie kosztował ten obiekt, około osiemdziesiąt milionów to sieć komputerowa. Cały obiekt zarządzany jest za pomocą komputerów. Nawet światła w pomieszczeniach zapalane są komputerowo, a nie przyciskiem na ścianie. Kamery monitoringu stadionowego są jakości 2,5 x HD, co pozwala bez problemu określić n.p. kolor oczu osoby filmowanej w tłumie na trybunie po przeciwległej stronie boiska. Każdy wchodzący przez bramki kibic będzie sfotografowany co najmniej dwadzieścia siedem razy.

Centrum sterowania, serwerownia, do której wstęp mają tylko nieliczne, uprawnione osoby (my nie moglismy jej zobaczyć) zawiera w sobie sprzęt o wartości piętnastu milionów złotych. Po przeciwległej stronie obiektu znajduje się jej klon, o identycznej rzecz jasna wartości, gotowy do przejęcia funkcji „centrum dowodzenia” na wypadek awarii tego pierwszego.

W końcu znaleźliśmy się na górze.

PGE Arena 17

PGE Arena 20

PGE Arena 18

Tu największe wrażenie robi znajdująca się nad głowami stalowa konstrukcja bryły stadionu. Składa się z blisko osiemdziesięciu ogromnych wręgów wzorowanych na kontrukcji wręgów hanzeatyckich okrętów. To kolejne, po bursztynie i falistych górnych krawędziach trybun, nawiązanie do morskiego charakteru Gdańska przez firmę projektową Rhode – Kellermann – Wawrowsky z Düsseldorfu. Dach znajduje się czterdzieści pięć metrów nad poziomem terenu.

PGE Arena 21

W naroznikach znajdują się wielkie telebimy o powierzchni 70 m².

PGE Arena 19

Mniej więcej w połowie wysokości trybun, nad sektorem dla VIP-ów znajduje się przeznaczona dla nich ogromna restauracja. Tu podczas przerwy goście mają zapewnioną obsługę cateringową. Tutaj także odbywają się bankiety. UEFA zażądała 1350 stewardów do obsługi gości podczas imprezy. Kiedy zwiedzalismy stadion, w Sali konferencyjnej trwało szkolenie jednej z grup.

PGE Arena 24

PGE Arena 25

Dla mnie ciekawsze od restauracji były loże dla VIP-ów. Stadion posiada ich czterdzieści. Najmniejsze zaprojektowane są na dwadzieścia osób. Pomieszczenia loży po wynajęciu stanowią prywatny teren najemcy, który może przebywac tam kiedy tylko zechce i z dowolną iloscią osób.

PGE Arena 26

Podczas meczu czy innej imprezy otrzymuje on jednak przypisaną danej loży liczbę kart wstepu. Oczywiscie do loży przylegają fotele na trybunach w przypisanej jej ilości.

PGE Arena 27

Ceny, hm, zaczynają się od około stu tysięcy złotych za rok, ale ponoć i tak największym wzięciem cieszą się te najdroższe. Obecni najemcy nie będą jednak mogli korzystać ze swoich lóż podczas turnieju o mistrzostwo Europy. Na ten okres stadion przejmuje UEFA i to ona wynajmuje pomieszczenia. Ponoć jest to zupełnie inna kategoria cenowa i trzeba dysponować co najmniej milionem złotych by ubiegac się o możliwość wynajęcia loży.

Dla kibiców o mniej zasobnych portfelach pozostają zwykłe siedzenia, kioski gastronomiczne oraz bar T29, którego nazwa jest skrótem od adersu dawnego stadionu Lechii Gdańsk: Traugutta 29.

PGE Arena 28

To jest pub pomyslany przede wszystkim o kibiach Lechii, która rozgrywa tu swoje mecze. Po EURO 2012 znajdzie tu również miejsce muzeum klubowe Lechii Gdańsk.

Byliśmy pod wrażeniem obiektu, chociaż podczas wycieczki zobaczylismy tylko nieiwelki fragment wszystkich pomieszczeń.  Właściwie wszystko jest niezwykłe: od elektoniki sterującej obiektem, przez 44000 m² dachu aż po wymianę gruntu na działce, na której wybudowano stadion. Po zlikwidowaniu znajdujących się tu uprzednio ogródków działkowych podmokły, torfowy grunt wymieniono do głębokości aż dwunastu metrów! A trzeba przyznać, że wymiary całego satdiou to 236 x 203 metry (cała działka zaś to ponad 25 hektarów).

Jednego mi tylko szkoda. Pamiętam pierwsze wizualizacje projektu Baltic Arena. Przedstawiały one główną, dużą bryłę busztynu otoczoną przez kilka mniejszych niczym rozrzucone kamyki na plaży.




Jak wiele związanych z EURO projektów, również i ten został przycięty. Zostało zachowane miejsce na te mniejsze obiekty, ale ich budowa ma ruszyć po turnieju. Czy ruszy? Już samo wybudowanie stadionu, dróg, modernizacja lotniska było ogromnym wyzwaniem finansowym dla miasta. Czy porwie się na ciąg dalszy inwestycji bez miecza terminów nad głową? Wątpliwe. Szkoda, bo pełen projekt wyglądał pięknie. Może jednak się ziści? Póki co, cieszmy się tym co jest. Z PGE Areny wybudowanej pomiędzy 15 grudnia 2008 r. (pierwsze prace ziemne), a 19.07.2011 (wydanie pozwolenia na użytkowanie) możemy być naprawdę dumni.

Sopot; 26.02.2012; 17:20 LT

czwartek, 23 lutego 2012

Na zwiedzanie Pafos poswięciliśmy znacznie więcej czasu niż poczatkowo zamierzaliśmy, ale też trudno było tak po prostu coś opuścić. Grobowce Królów, czy odkryte nieopodal portu domy z czasów rzymskich robią wrażenie, a przy tym rozrzucone są na dość rozległym obszarze. Jak dużym miastem było antyczne Pafos niech świadczy fakt, że amfiteatr znajdujący się na skraju udostępnionych do zwiedzania wykopalisk, tak naprawdę znajdował się w centrum miasta.

Do Kourion dojechaliśmy więc znów tuż przed zamknięciem, ale też na tyle wcześnie, że mogliśmy w miarę spokojnie kontemplować widoki z amfiteatru oraz w dużym pośpiechu, poganiani przez zamykających obiekt strażników, rzucić okiem na resztę.

Wieczorem w Limassol wtopilismy się w tłum przebierańców żegnających karnawał, zjedliśmy na kolację tradycyjne meze, po czym ruszyliśmy do Larnaki, skąd w środku nocy startować miał nasz samolot do Polski. Z niewielkim opóźnieniem (w Warszawie z powodu awarii musieliśmy opuścić podstawiony samolot do Gdańska i przesiąść się do innego) dotarlismy do domu.

Wczoraj jeszcze dwadzieścia kilka stopni ciepła pod bezchmurnym niebem Pafos, a dziś resztki śniegu, wilgoć, mżawka i temperatura nieco powyżej zera. Ostatnie kilka zajawkowych zdjęć dla rozgrzania, a wkrótce już na spokojnie o całości.

1.       W Grobowcach Krółów

Cypr 037

2.       Jedna z mozaik w domu Dionizosa w Pafos

Cypr 038

3.       Koty mają szczególne zasługi w zasiedlaniu Cypru. Z dumą i godnością wygrzewają się więc na antycznych kamieniach.

Cypr 039

4.       Kourion w promieniach zachodzącego słońca.

Cypr 040

5.       Stare Limassol

Cypr 041

Gdańsk; 22.02.2012; 23:40 LT


wtorek, 21 lutego 2012

Pafos postanowilismy zostawić na dzień ostatni, a żeby potem nie zatryzmywać się nigdzie przed Limassol, postanowiliśmy najpierw wybrac się do Kourion oraz Kolossi.

Wszystko szło dobrze do zjazdu z autostrady, a potem... drogowskazy nagle poznikały. Zapytalismy w jakiejś wiosce miejscową ludność, lecz ci skeirowali nas do pobliskiego Kolossi, które też mielismy w planie, ale później. Skoro już jednak dojechaliśmy, zmieniliśmy plany.

Pamietam, że przed wiekami, na swoje osiemnaste urodziny serwowałem przyjaciołom słodkie, cypryjskie wino o nazwie Kolossi właśnie. Na etykiecie było zdjecie jakiegoś średniowiecznego zamku. I oto po latach, stanąłem pod jego murami.

A do Kourionu nadal nie moglismy trafić. Kiedy już pojawił się drogowskaz, zawiódł nas do... Muzeum Kourionu, a nie do antycznego miasta. Błądzilismy, a wystarczyło okazać trochę więcej cierpliwości i pojechać dłużej drogą B6, aż pojawi się ogromna tablica z właściwą informacją. Kiedy dotarlismy wreszcie pod szlaban z okienkiem kasowym była 16:45 i pani zaczyanała zamykać okiennice.

- Już zamknięte. Proszę przyjść jutro.

I tak zamiast ułatwić sobie życie, pogmatwalismy plan, bo na dziś i mozaiki w Pafos, i tamtejsze wykopaliska, i drugie podejście do Kourion...

1.       Zamek w Kolossi

Cypr 030 

2.       Resztki ocalałych fresków z maleńkiego kościoła Św. Barnaby. Uwielbiam te bizantyjskie malowidła.

 Cypr 031

3.       Wieczorne Pafos

Cypr 032

Pafos; 21.02.2012; 10:15 LT

poniedziałek, 20 lutego 2012

Niedziela upłynęła rozpoczęła się i zakończyła pod znakiem Afrodyty. Z przyjemnoscią opusciliśmy równie pięknie położony co chłodny (zepsuty klimatyzator oraz przeraźliwie obojętny, znudzony  personel) Souli Beach Hotel,  by w pięknym, wiosennym słońcu pójść na spacer w kierunku Łaźni Afrodyty – niewielkiego jeziorka w skalnej grocie.

O śniegu dni poprzednich zdążyliśmy już zapomnieć napawajac się turkusem morza atakujacego spienionymi grzywami skały hen w dole u podnóża klifu, na którym teraz się wygrzewaliśmy.

Ciepły dzień dopełniliśmy zwiedzaniem winiarni Sterna oraz degustacją jej produktów. Zaopatrzeni w kilka butelek ruszylismy z  płaskowyżu stromą drogą w dół w kierunku Pafos i dalej aż do miejsca narodzin Afrodyty. Przybyliśmy tam w sam raz o zmierzchu.

A potem powrót do Pafos i hotel, ktory okazal się toatalnym zaprzeczeniem tego z dnia powszedniego. Za 49 euro za noc mamy dwuosobowy apartament 59 metrów kwadratowych (łazienka, dwie toalety, pokój dzienny z w pełni wyposażonym aneksem kuchennym /mikrofalówka, lodówka, zmywarka, piekarnik, kuchnia, pralka, komplet wszelkich naczyń, sztućców, nawet toaster i mikser/, sypialnia /telewizor i  w sypialni, i w pokoju dziennym/, balkon, widok na morze). Oczywiście śniadanie oraz baseny, jacuzzi, sala gimnastyczna i.t.p. wliczone w cenę. Aż się nie chce nigdzie wychodzić.

Oczywiście szczegóły po powrocie, a teraz kilka zdjęć:

1.  Widok z okna Souli Beach Hotel. Pięknie, ale zmarzliśmy tamtej nocy wyjatkowo.

Cypr 024

2. Łaźnia Afrodyty

Cypr 025

3. Próbka produktów winiarni Sterna. Jednym z nich wzniosłem toast z okazji 350.000 odwiedzin „Mojej Szuflady”

Cypr 026

4. Rzut oka na południowo-zachodnie wybrzeże Cypru zanim stromą drogą w dół opuscimy płaskowyż.

Cypr 027

5. Plantacja bananowców nieopodal Pafos

Cypr 028

6. Tutaj z morskiej piany narodziła się Afrodyta

Cypr 029

Pafos; 20.02.2012; 12:50 LT

REKLAMA:

Itaka oferuje fantastyczne wczasy dla każdego, oferty all inclusive, last minute i wiele innych. Sprawdź nas.

niedziela, 19 lutego 2012

Kiedy przemierzaliśmy Góry Troodos, „Moja Szuflada” zaliczyła trzysta pięćdziesięciotysięczną unikalną wizytę. Dziękuję wszystkim tym, którzy przyczynili się swoimi odwiedzinami do tego jubileuszu. Są blogi, które taki wynik osiągają w ciągu kilku dni albo tygodni, lecz dla mnie to i tak powód do świętowania. Kiedy deszczowego dnia w Vitorii zamieszczałem pierwszą notkę, do głowy mi nie przyszło że tyle osób zechce tu zajrzeć.

Wychylam lampkę cypryjskiego wina Koralli (o nim wspomnę jutro) za przyszłość „Szuflady” oraz pomyślność jej czytelników. Raz jeszcze dziękuję za Waszą obecność.

Pafos,  19.02.2012; 23:50 LT
 
1 , 2 , 3 , 4